Łukasz, w mojej subiektywnej ocenie - BB zjadł dziś 300 na śniadanie. Niski profil, szerokie i lepiej wyprofilowane uszy i niemierzalny czynnik fun factor. Mam wrażenie, że Omega szarpie struny fejmu (zegarek Bonda), przyjemności obcowania z fajnym mechanizmem, i niestety, muszę to przyznać ze wstydem - trochę też snobizmu, ale Tudor całościowo (i bynajmniej mi) daje więcej radości. Może ma na to też wpływ świadomość wartości samego zegarka? I przez to chyba jakieś samoograniczenie traktowaniu 300 nie jak przedmiot użytkowy (którym przecież jest) dający radość, tylko jako tymczasową lokatę kapitału i przystanek w gonieniu za króliczkiem - sam nie wiem.