myślę, że to nie do końca tak - statystycznie ciągle jesteśmy ubogim społeczeństwem, co sprawia, że musi nam wystarczyć jeden samochód do wszystkiego: kręcenia się wokół komina, wypadu na wczasy na Złote Piaski czy narty do Zakopanego. Więc wybieramy, niejednokrotnie źle - to diesla, bo mało w trasie będzie palił ( ale już nie bierzemy pod uwagę, że tej trasy mamy 3x w roku, po 300km od domu, a po mieście jeździ cały czas niedogrzany), a to miejskie wozidełko @999ccm i narzekamy, że się wyprzedzać tym nie da na trasie albo, że bagażnik za mały. Z elektrykami jest dokładnie tak samo. W moim wyidealizowanym świecie widziałbym to tak - świadomie wybieram to co mi potrzebne w 90% przypadków, a pozostałe 10% załatwiam wypożyczalnią/komunikacją zbiorową/taksówką.... albo mam auto na każdą okazję, jak z zegarkami;-)