Zaryzykuję i pochwalę się pierwszym "modem" noża jaki popełniłem. Zaczęło się od tego, że rękojeść mojego ulubionego, kuchennego noża wyzionęła ducha - popękała i zaczęła odpadać: Postanowiłem dać mu drugie życie i zamienić tworzywo na drewno - padło na merbau: Szybka przymiarka i materiał na okładki przygotowany: Zdecydowałem, że piny będą wewnątrz i dopasowane do już istniejących w tangu otworów. Tu trzeba było trochę pokombinować, ale koniec końców znalazłem rozwiązanie: Teraz przyszła pora na montaż pierwszej okładki - wykorzystałem klej epoksydowy i ścisk stolarski; po dobie oczekiwania pierwszy sukces: Teraz brzeszczot w dłoń i zgrubne nadanie kształtu, a potem klejenie drugiej okładki. Po kolejnych 24 godzinach miałem to: I znów brzeszczot w dłoń, zgrubne kształtowanie drugiej strony a potem papier ścierny i dokładne kształtowanie: Potem czas na ostatni etap - "odchudzanie" okładek, formowanie skosów i zaokrąglenie rantów, w efekcie czego powstało to: Pozostaje zaolejowac okładki, wypolerować nieco klingę, naostrzyć i znów cieszyć się wygodnym narzędziem:-) ps: nie wiem dlaczego tak wyszło, ale ostatnie zdjęcie powinno być wcześniej:/