Wszedłem sobie dziś do salonu multibrandowego w Mediolanie. Trochę się rozejrzałem po środku i ostatecznie wylądowałem przy ALS - same zegarki mnie rozbroiły. To że są piękne, to wiedziałem, ale to jak dobrze leżały na moim nadgarstku było aż nieprzyzwoite.
A co do Rolexa - miałem swojego Pepsi, który ściągałem do mierzenia. Rzuciłem okiem, na nadgarstek sprzedawcy i mówię do niego, że fajny Tudor (miał BB41). On na to, że to zegarek do spokojnego poruszania się po mieście. Potem pokazał na mojego i mówi tak - z tym poza centrum lepiej się nie wybierać i generalnie uważać. I doszliśmy do wniosku, że z Lange za powiedzmy 50k € byłoby bezpieczniej.
Ot taka historyjka 😆😆