No dobra - minęły pierwsze tygodnie z Moonem i może coś dam radę napisać bardziej na spokojnie. Zaczynając może od końca - na nadgarstku częściej ląduje jednak Sub. Sam do końca nie wiem dlaczego, ale gdy rano patrzę na pudełko, to myślę o tym, ze jednak to Rolex będzie sprawiał trochę więcej radości. Nie wiem na ile ma na to wpływ rozmiar (osobiście wole rozmiar Suba), kwestia daty (zdecydowanie wolę datę na tarczy niż jej brak), czy może to, że przez ten czas gdy miałem już Rolexa, a jeszcze nie nie miałem Omegi, to naprawdę Sub mocno do mnie przemówił i to się nie zmieniło. Który jest ciekawszy? Tu już ciężej - tak jak ja na to patrzę, to oba są w sumie mało ekstrawaganckie, i mają swoje własne plusy. W Omedze świetne jest profil, zwłaszcza przez szkiełko, z kolei gdy chodzi o kopertę Suba, to wprost uwielbiam to jak leży na nadgarstku. Oczywiście lubię się czasem pobawić włączaniem chrono, ale z z drugiej strony czasami łapię się na tym, że próbuję w Moonie pokręcić bezelem i czegoś mi nagle brakuje Dużym plusem obu jest to że dobrze, a nawet bardzo dobrze podchodzą im paski, a zwłaszcza NATO, które osobiście naprawdę lubię. Co do bransolety 0 technicznie lepsza w Omedze (zresztą trudno, żeby bransoleta w Subie 5 cyfrowym była lepsza niż nowa w Omedze, choć mikroregulacja w Rolexie ma większy zasięg). Podsumowując - jeśli będę kiedyś musiał wybierać, to na tę chwilę zostawiłbym Suba. To takie moje osobiste spostrzeżenia. I żeby nie było - nigdzie nie piszę że Moon jest słaby, albo nie zasługuje na swoją legendę. Po prostu zestawiam go z inną legendą i takie mam subiektywną opinię