Co do wypowiedzi kolegi Rittera. Oczywiście użycie pająka zacząłem od testów na tanich starociach dopuszczając myśl że mogę połamać szkiełka przy zbyt mocnym dociśnięciu łapek. Tylko że problem okazuje się taki, że przy mocnym ściskaniu robią się aż zadry na łapkach pająka w miejscu gdzie ściska je pierścień dociskowy, a i tak po tak mocnym ścisku łapki zsuwają się ze szkiełka. Z zaokrągleniem niektórych zębów to racja, troszkę tak jest, ale nie wydaje mi się żeby przy takich szkłach plexi miało duży wpływ Wczoraj poszedłem za radą kolegi Safinowskiego i przeszlifowałem łapki od dołu na drobnym papierze ściernym (1200), wkładając między łapki kawałek korka od wina i zaciskając je na nim. Po tym zabiegu udało mi się w jednym zegarku wyjąć szkiełko, w dwóch pozostałych ciągle nie, mimo iż przynajmniej w jednym bok szkiełka wydaje się całkiem spory i pionowy. Wg mnie 1. łapki są ciągle zbyt tępe, 2. jest zbyt duży kąt natarcia pierścienia dociskowego na łapki (tworzą się zadry), 3. łapki są wykonane ze zbyt miękkiego materiału szlifowanie tu widać efekt szlifowania wg mnie kąt pod jakim pierścień styka się z łapkami jest zbyt duży. To daje teoretycznie dużą uniwersalność pod kątem rozmiarów szkiełek, ale jednocześnie wymaga dużo siły docisku (tworzą się zadry) i jest mniej precyzyjna regulacja. Zadry też przeszlifowałem papierem ściernym a pierścień lekko nasmarowałem w miejscu styku z łapkami A tu moje dość nieudolne próby zobrazowałem na wideo https://youtu.be/vE2K8iXJRJE