Przygodę z moto lepiej rozpoczynać od małych pojemności. Mniejsza prędkość i mniejszy ciężar moto to spore ułatwienie dla nowicjusza. W ruch uliczny, najpierw jakiś spokojniejszy, wyjeżdżać jak już ma się opanowane „z zamkniętymi oczami” wolne i szybkie manewry na placu. ( kilkadziesiąt godzin miniumum) . Bo żeby przetrwać na drodze trzeba 99% mózgu angażować w analizę tego co przed tobą, obok i za tobą ( teraz i za chwilę). Całą technikę jazdy ( czyli nie tylko jak „zmieniać biegi” ale jak hamować awaryjnie, omijać przeszkody czy pokonywać różne łuki) trzeba zatem mieć w jednym palcu żeby nie absorbować tym głowy. Trasy szybkiego ruchu zostawiłbym na koniec.