à propos środków ostrożności - od poniedziałku będę pracował „zdalnie”. Mój pracodawca wygonił pracowników do domu ma dwa tygodnie. Myśle, że to dobra decyzja.
Bardzo się cieszę, że kiwaki mogą się podobać lub wzbudzać skrajnie inne uczucia. To znaczy że są interesujące. Ja uważam, że Art deco stanowią oddzielny, samodzielny podzbiór i z tego powodu ze względów kolekcjonerskich, ale trochę też historycznych (początek Drugiej Wojny Światowej) są niezmiernie interesujące. Posiadają dokumentację w postaci folderów reklamowych z tego okresu. Mi się podobają wszystkie style. Moim zdaniem Art deco stanowią stylistyczną całość - podstawa, figura oraz sam zegar są dobrane z dużą pieczołowitością. Ale to tak jak z muzyką - ja nie przepadam za jazzem, ale lubię rock n roll.
Dzięki Koledze "Erzlot" pojawił się drugi Art deco. Podstawa marmurowa, figura w kolorze brązu i dopasowany do niej cyferblat. Obecnie mamy już 5 rozpoznanych weneckich kiwaków (lata 1938 - 1940) - dyskobol, łabądek i 3 mimy. Jestem pod wrażeniem dużej dbałości o szczegóły. Myślę, że zegary Art deco były produkowane w "krótkich" seriach, a mimo to Junghans produkował i dobierał cyferblaty o kolorystyce skrupulatnie dopasowanej do formy zegara. Należy zwrócić uwagę na kształty wahadeł. Widać, że były stosowane dwa rodzaje: z obciążnikiem w kształcie kuli i walca. Występuje tu konsekwencja z wcześniej produkowanymi wahadłami.
Puste legowiska (takie dywaniki), niepotrzebna miska na wodę,, zbędna obroża, niepotrzebne psie zabawki, cisza nikt nie szczeka na koty, nie ma kogo miziać, nie potrzeba się spieszyć z pracy do domu żeby wypuścić futrzaka na siku. Straszna pustka. Już nie chlaśnie jęzorem. Leży kilka metrów od okien. Był taki wspaniały, mądry i kochany
Kiedyś widziałem tą kompozycję. Nie myślę żeby to był wyrób Junghansa. Sam zegar (wahadło) jest oryginalny. Jednak całość to dzieło jakiegoś „estety”. Cena jest absurdalna, chyba, że to żółte to złoto ?
Tuż przed Świętami pozyskałem zegar "Recreation". Udało mi się też zdobyć oryginalny katalog z 1913 roku firmy Venot Freres. Francuska firma jest odrobinę dziwaczna. Sprzedaje zegary jako własną produkcję jednocześnie wykorzystując zegary Junghansa. Ponadto dziwną sprawą jest określenie autora rzeźby oraz nazwy samej rzeźby. W katalogu ten zegar nazywa się "On vajouer" ("mamy zamiar zagrać") W sieci widziałem kilka zegarów z taką nazwą. Na tabliczce jest informacja, że figurę wykonał włoski rzeźbiarz Francesco Flora (Francavilla Fontana 1857 - ? Puglia) rzeźbiarz włoski. Początkowo tworzył klasycystyczne rzeźby, inspirowane antykiem, później figury i popiersia młodych kobiet, utrzymane w duchu secesji. Znane są rzeźby w kamieniu, brązie oraz metalach nieszlachetnych. Jednak pod lewą stopą panienki widnieje mocno zakamuflowany podpis innego rzeźbiarza francuskiego Paula Paul Dubois – (ur. 18 lipca 1829 w Nogent-sur-Seine, zm. 23 maja 1905 w Paryżu) francuski rzeźbiarz i malarz. Był rektorem Akademii Sztuk Pięknych w Paryżu. W Nogent-sur-Seine znajduje się muzeum rzeźbiarzy Paula Dubois i Alfreda Bouchera. Pochowany na cmentarzu Père-Lachaise w Paryżu. Ja skłaniam się do wniosku, że Venot Feres dosyć niedbale opisywał zegary w swoim katalogu. Moim zdaniem ładna panienka jest autorstwa Paula Dubois. Natomiast nazwami figur nie bardzo sobie zawracali głowę.Ciekawe są również ceny zegarów.wahają się od 8 do 50 franków. Ładna panienka kosztowała 50 franków Życzę wszystkim Koleżankom i Kolegom pogodnych Świąt Bożego Narodzenia i obfitości zegarowej w Nowym Roku.
Campione - 1913/14 r. Wysokość 32 cm. Podstawa marmurowa nr katalogowy 89/7, Pochodzi z włoskiej fabryki. Jednak ten, który trafił do mnie (również z Włoch) różni się nieco od katalogowego. Myślę, że to jest po prostu jego bardziej oczytany brat.
Dziękuję, ten Mim funkiel nówka to jest bardzo ciekawy kolekcjonerski zegar. To była króciutka włoska seria potwierdzona materiałami reklamowymi. Ciekawe czy poza łabędziem i tym „mimem” były jeszcze inne postacie ? Odkrycie kolejnej postaci będzie nie lada wydarzeniem.
Miałem taki przypadek. Czarne indeksy uzupełniłem czarną pastą do butów. Kilkakrotnie naniosłem pastę i wycierałam aż wszystkie indeksy były ładnie pokryte. Ale u mnie były wgłębienia na indeksy
Pewien Rzymianin zakupił przed stu laty w sklepie z zegarami wahadło do kiwaka. Było to wahadło nr 2. swoją drogą określenie "wahadło" to trochę za mało, określenie zegar to z kolei za dużo. Zastanawiam się jak poprawnie nazywać wahadło z mechanizmem ? Tenże Rzymianin schował wahadło do szafy i to wahadło przeleżało w tejże szafie około 100 lat. Jego potomek znalazł to wahadło. Ten potomek wiedział, że w Polsce jest duża grupa miłośników kiwaków od Junghansa i przesłał to wahadło do Polski.Przesłał wahadło w papierze, w którym było zakupione. Papier nie bardzo różni się od współczesnych papierów. Wahadło jest "dziewicze" - znam takich, którzy określili by je jako "nówka nieśmigana"
W tej włoskiej fabryce powstał "Tempo e Danaro" Nazwa pochodzi od włoskiego przysłowia "czas i pieniądze" Napoleon mawiał, że do zbudowania armii potrzeba czasu i pieniędzy Inni mówili, że potrzebują czasu i pieniędzy żeby wrócić do gry. Ten robotnik od Junghansa jak będzie miał dużo czasu na kopanie rowów swoją łopatą to zarobi dużo pieniędzy ? Zegar ma numer katalogowy 89/1, był produkowany na rynek włoski. Wysokość 41 cm. Ciekawostką jest brak w wizerunku katalogowym ozdobnej końcówki (szpica) w dolnej części wahadła. Wszystkie zegary mają ten ozdobny szpic, a Tempo e Danaro nie ma. Dlaczego ? Może błąd w redagowaniu katalogu ? Może celowo ?
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.