Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

MacSen

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    95
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez MacSen

  1. Wygląda interesująco, ale skoro nawet na zdjęciu reklamowym nie jest łatwo odczytać godzinę, to na żywo jest to pewnie jeszcze bardziej trudne. Dobrze, jak interesujące wzornictwo nie odbija się na użyteczności. Seria cotton jest świadectwem, że można to osiągnąć.
  2. Ciekawy, ale moim zdanie trochę za dużo się na nim dzieje. No i koperty Longines coraz bardziej przypominają te Rolexa.
  3. Najlepszy towarzysz wakacyjnych wypadów. Zgrywa się kolorystycznie z florą polskich gór.
  4. Dzięki za dobre słowo. Spośród pilotów wziąłem tylko XV, ale zabrałem ze sobą też starszy cal.89, który pożyczyłem dziewczynie na czas wycieczki A propos Twoich ostatnich rozterek, to miałem okazję pobawić się Portofino z wiecznym kalendarzem. Nie jest to najbardziej popularna linia, ale zdecydowanie ma w sobie to coś. Butik jest znakomicie zrobiony. Ciekawy jest też sklep z pamiątkami, gdzie można kupić spinki do mankietów w formie koronki Big Pilot. Niestety kosztują 180 CHF.
  5. W styczniu obiecałem opowiedzieć o majowej wizycie w Szafuzie. Wizyta miała miejsce dzisiaj i polecam ją każdemu wielbicielowi IWC. Kwestie organizacyjne: Wycieczki po fabryce i muzeum organizowane są raz w miesiącu. Grupy liczą maksymalnie 12 osób. Jest opcja zwiedzania z przewodnikiem w języku angielskim lub niemieckim. Wycieczka była prezentem, więc nie wiem do końca jaki był jej koszt. Wyjazd był połączony z weekendem majowym, więc przylecieliśmy w piątek do Zurychu i stąd pojechaliśmy pociągiem do Szafuzy. Wizyta: wizytę można podzielić na 5 etapów: 1) Na początku zostaliśmy zaproszeni do mini sali kinowej, znajdującej się w głównym budynku IWC. Tam obejrzeliśmy krótki materiał reklamowy, poświęcony Ingenieur a później przewodniczka opowiedziała w telegraficznym skrócie historię IWC. 2) kolejnym etapem był spacer po muzeum. Znajdują się w nim zarówno klasyczne (pierwszy Big Pilot) jak i mniej popularne zegarki (np. Mark zrobiony dla SAABa, Porsche Design na rynek arabski, itp.). Przewodniczka zna się na tych modelach na wyrywki i o każdym powie coś ciekawego. Mój nowo nabyty Mark XV czuł się tu jak w domu (pozdrawiam @wojtek91 ). 3) następnie zostaliśmy zawiezieni do nowej fabryki (powstała w 2018). Tutaj często przypomina się o tym by nie robić zdjęć. Widać, jak produkowane są najmniejsze elementy mechanizmu, przez ich zdobienie, szlifowanie kopert, malowanie tarcz i indeksów. Są miejsca, w których można samemu usiąść przy stole technicznym i poudawać, że się wie co się robi. 4) później wróciliśmy do głównego budynku, w którym oprócz muzeum znajduje się miejsce, w który zegarki składane są z komponentów przywiezionych z fabryki oraz w którym znajduje się dział kontroli jakości. Przez cały czas spaceru przypatrywaliśmy się pracy poszczególnych działów. 5) Finał to czas na przymierzanie (niemal) dowolnego z oferowanych obecnie modeli. Odbywa się to w specjalnym pomieszczeniu z długim stołem, na którym ustawione są zegarki. Spotkanie kończy się podarunkami - każdy może wybrać jeden z zegarków dla siebie. Żart. Dostaliśmy gustowne torby płócienne z logi IWC TOP GUN, kubek termiczny i katalog promocyjny. Wrażenia: Wycieczka trwa na tyle długo, że można ją zakończyć z uczuciem spełnienia i na tyle krótko, że nie jest się po niej zmęczonym. Atmosfera jest bardzo przyjazna, przewodniczka jest otwarta na wszelkiego rodzaju pytania i prowadzi spotkanie bez zbędnej czołobitności względem marki. Duże znaczenie miała też dla mnie możliwość przymiarki zegarków, na które napewno nie będę mógł sobie pozwolić. To, że przewodniczka do tego zachęca sprawia, że robi się to z przyjemnością. Po wizycie w IWC warto pospacerować po samej Szafuzie. Jest to ładne miasteczko z zabytkową zabudową, zamkiem, winnicą i wodospadem do którego trzeba kawałek podjechać. Wizyta okazała się spełnieniem marzenia, o którym wcześniej nie wiedziałem, że je mam. Gdybym mógłby, to zaprosiłbym Was wszystkich na taki spacer.
  6. Dobry pomysł z tymi kolorami. Może być ciekawą, bardziej przystępną alternatywą dla Omegi Aqua Terra. Jedynie kształt koperty (a w szczególności uszu) trochę za bardzo przypomina kształty Air Kinga
  7. Tak, kupiłem go kilka lat temu, jako grail watch i wciąż o nim dobrze myślę, ale długość uszu zaczęła mi trochę przeszkadzać. Chyba bliżej mi do starszych, mniejszych modeli. Nawet myślałem przez chwilę o Pilot 36, ale ma trochę mniej czaru i trudno uzasadnić jego cenę.
  8. Dobrze u Ciebie leży. Mój zrobił się na mnie trochę za duży, ale serce trochę boli na myśl o sprzedaży.
  9. W trakcie (udanych) poszukiwań XV natrafiłem na taką ciekawostkę. Nie kojarzę, żeby wcześniej ktoś wspominał tutaj o tym zegarku, więc przeklejam link. Z dedykacją dla miłośników SAABa Nowy kosztował 3700 CHF. https://monochrome-watches.com/iwc-mark-xii-mellow-yellow-the-saab-that-will-keep-its-value/
  10. Coś z beczki innej niż ta z inżynierami. Napatrzyłem sie ostatnio na tyle zdjęć Mark XV, że zaczął mi chodzić po głowie jego zakup. Kwestię komplikuje nieco to, że mam już Mark XVI. Zakup XV musiałby się wiązać ze sprzedażą XVI. Lubię go, mam do niego duży sentyment i właściwie jedynymi motywacjami do zmiany na wcześniejszy model jest to, że chciałbym chyba nieco mniejszy zegarek. No i może ta starsza estetyka zaczęła do mnie bardziej przemawiać. Wiem, że różnica pomiędzy nimi to raptem 1mm średnicy i tyle samo L2L, ale czasem nawet tak mało może dużo zmienić. Stąd piszę z dwoma pytaniami: 1) czy ktoś, mający doświadczenie z oboma modelami mógłby coś podpowiedzieć w kwestii różnic pomiędzy nimi? Z tego, co słyszałem to werk XVI jest nieco lepszy od tego w XV. 2) czy ktoś w Warszawie lub okolicy dysponuje XV i byłby na tyle uprzejmy, że pozwoliłby przymierzyć swój zegarek i porównać go na żywo z moim? W skrócie, mógłby ktoś coś poradzić w tym temacie? Czy przy obecnej cenie XV jest sens przesiadania się na niego z XVI? Pozdrawiam,
  11. Mi manualny naciąg nie przeszkadza, ale gdyby wsadzenie do niego automatu miało obniżyć jego cenę, to nie narzekałbym. Tym bardziej, że jak na zegarek z manualnym naciągiem, jest on nieco gruby. 403 jest w bliźniaczym modelu z ciemną tarczą. W tym jaśniejszym jest nowy manualny mechanizm 473.
  12. Przymierzałem się dzisiaj do nowego Big Crown. Miałem nadzieję, że po przymiarce ochota na niego mi przejdzie. Niestety, jest inaczej. Zegarek bardzo dobrze leży i jest na tyle zgrabnie wyprofilowany, że nie czuć za bardzo tych 12,2 mm grubości. Wszystko ładnie ze sobą współgra. Tym niemniej, cena z metki wciąż wydaje się nieco za wysoka. Jest o czym myśleć.
  13. Hamilton Khaki. Droższy, bo około 2200, ale poza tyn idealnie wpisuje się w podane kryteria. Jest też opcja z białą tarczą
  14. Z uwagi na ich różne charaktery, trochę trudno się je porównuje. Ja oddałbym glos na BigEye: Z racji tego, że jest trochę mniej sportowy od Spirit, bardziej pasuje do wspomnianych przez Ciebie okoliczności. Do tego ma ciekawszą historię i wygląda bardziej klasycznie, przez co będzie się wolniej starzał. Jeśli nie musi to być chronograph, to w podobnej cenie można kupić Oris Big Crown lub coś od Nomos
  15. Miałem podobny problem. Zastanawiałem się pomiędzy nowym Oris Aquis i Omega Seamaster 36 mm. Ostatecznie zdecydowałem się na Omegę. Kierowałem się sentymentem do modelu i samą marką, ale kluczowe okazało się to, że pojawiła się dobra okazja na Chrono. Jestem zachwycony. Po założeniu nie mogłem przestać patrzeć na tarczę. Do tego dochodzi znakomita jakość wykończenia i wygoda. Miałem wcześniej Longines, przymierzałem Oris i Tag Heuer, ale Omega robi zupełnie inne wrażenie. Jeśli zatem szukasz czegoś nowego i innego, to rozejrzałbym się na Twoim miejscu za Omegą. Moja jest w automacie i była poniżej Twojego budżetu, ale też jest w mniej popularnym rozmiarze.
  16. MacSen

    Jaki zegarek do 13000

    Podpowiem trzy propozycje: Oris Aquis (duży wybór tarcz) https://www.zegarki.zgora.pl/oferta/37_1154_Oris_Aquis/, Union (45 mm) https://www.union-glashuette.com/en_int/d0099071104700.html, Muhle S.A.R (mniej oczywisty wybór) https://www.muehle-glashuette.de/uhr/s-a-r-rescue-timer-lumen-metallband/. Orisa można łatwo przymierzyć, bo staje się coraz bardziej popularny. Z przymiarką Muhle i Union jest większy problem.
  17. Gdyby nie wymóg marki z historią, to można by polecić z czystym sumieniem Sinn. Gdybyś chciał wydać trochę mniej, to Tissot PRX też chyba spełnia, wskazane przez Ciebie kryteria https://www.zegarki.zgora.pl/zegarek/44058_Tissot_PRX_40_205_Powermatic_80_Black_Dial_T1374071105100. Mam podobny nadgarstek i przymierzałem kiedyś wspomnianego Longines. Leżał całkiem nieźle, ale jakoś mnie nie urzekł. Nie zrozum mnie źle - uważam, że jest to bardzo dobry zegarek, ale jednocześnie wizualnie nie jest porywający. Jeśli jednak szukasz uniwersalnego zegarka, to może ta cecha jest akurat jego walorem. Jeśli miałbym wybierać pomiędzy Seiko i Longines, to doradzałbym Longines. Ma lepszą bransoletę i mniejsze ryzyko wpadki na poziomie kontroli jakości Internet podpowiada, że Conquest ma silicone balance, więc ma też ochronę antymagnetyczną.
  18. Dorzucę Sinn 556 https://zatokazegarkow.pl/zegarki-automatyczne/sinn/piloty/sinn-556-i
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.