Znam ten ból. Też mam opory, żeby coś na siebie włożyć, ale jednak lepiej mieć skórę na łokciach i kolanach. Przepraszam, że się wtrąciłem, ale widziałem już wiele drogowych zdarzeń, gdzie zwykle motocyklista był Bogu ducha winny.
Na strzelnicy w Białymstoku strzelanie poprzedza instruktarz, suchy trening i dopiero.... /oczywiście początkujący/
Uczyli. Kolejności czynności przy sprawdzeniu i rozładowaniu też. Stwierdzenie, że każda broń raz w roku sama strzela i że biorąc broń do ręki mam zawsze traktować iż jest załadowana wbił mi do głowy facet który przed wojną był kapralem w 4 PACu w Łodzi. Oraz, że nie celuje się do człowieka, jeśli nie zamierza się go zastrzelić.
Co kto lubi. Osobiście wolę lżejszy spust. Dobrze strzela mi się z CZ ,Czaka, rewolwerów wszelkiej maści / nie z s-napinania/. Ale oczywiście jak trzeba to z Klocka też trafiam lepiej lub gorzej. Może wpływ miało to , że długo trenowałem PD 1, gdzie mój pistolet był jednostrzałowy z przyspiesznikiem.
Strzelectwem i strzelaniem mniej lub bardziej profesjonalnym zajmuję się od lat 60tych. Zaczynałem od 5,6 /kończyłem na 152/ i osobiście polecałbym takie początki. Nie jest do pogardzenia broń pneumatyczna. Ale oczywiście można i od ,45 . Kto komu zabroni? Wg mnie ważne by nie utrwalić błędów. Dlatego fajnie mieć 'mentora - trenera'. Wyjaśnię, że nie uważam się za eksperta.
Do wz. 33 też.
Poszukałbym margolina. Pewnie za grosze.
Jeśli nie bierzemy pod uwagę broni bezodrzutowej, To pistolet strzelający pociskiem dużego kalibru, a więc ciężkim będzie miał bardzo duży odrzut. Zmniejszyć go można zwiększając masę broni, lub zmniejszając prędkość początkową pocisku. Mam wrażenie , że brak sensu. Uważam, że granicznym, sensownym kalibrem dla pistoletu jest ,45.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.