Polecam książkę " Biała gorączka" - Hugo-Bader
Poniżej fragment pod rozwagę:
"....kiedy Borysowi Kułaginowi, obywatelowi Tyraspola, odbiła szajba i po awanturze z żoną złapał za karabin, wybiegł na ulicę i ruszył przez miasto, strzelając seriami po oknach.
Szaleniec nie uszedł dwóch kwartałów, kiedy ktoś wychylił się z balkonu i trzema celnymi pociskami położył go na chodniku.
– Świetne strzały – mówię, stojąc na balkonie, z którego strzelał Maksym Gałkin. – Będzie jakieś dwieście metrów.
– Dwieście czterdzieści – poprawia mnie. – Mierzyłem krokami.
Maksym jest weterynarzem. Pracuje w państwowej przychodni dla zwierząt w wiosce Parkany pod Tyraspolem. Po tym jak zastrzelił Kułagina, przyszedł do niego policjant i spisał notatkę służbową. Nie zapytał nawet, czy Maksym ma pozwolenie na broń. – Pewnie, że nie mam – mówi. – Jeszcze nie słyszałem, żeby kogoś posadzili za nielegalne posiadanie broni, a u nas każdy porządny mężczyzna ma w wersalce automat. Jak w 1992 roku skończyła się wojna z Mołdawią, wrzuciłem do chlebaka kilka granatów, wylazłem z okopu, otrzepałem portki i z moim kałasznikowem poszedłem do domu. Wszyscy tak zrobili. Bandytom nie jest u nas łatwo. Przyjeżdżały na zwiady różne mafie: czeczeńskie, azerskie, dagestańskie, żeby ściągać haracze. No, ale ilu ich było za każdym razem? Pięciu, dziesięciu, może dwudziestu, a naszych pięćdziesięciu z ulicy się zbierało i wszyscy z długą bronią. Sami robimy porządki. "