Może głupie pytanie, ale bez żadnych podtekstów, bo zawsze mnie to interesowało. Sam lubię słuchać muzyki, ale robię to głównie w ruchu, więc nie mam problemu ze Spotify, smartfonem i słuchawkami za 100 zł (choć kiedyś lubiłem sobie poleżeć z czymś „lepszym” na uszach i posłuchać CD ze starego marantza).
Czy faktycznie słyszysz różnicę w graniu sprzętu za kilkadziesiąt tysięcy a takim za kilka? I czy ona jest aż tak istotna, że warto „zwiększyć budżet”?