W sklepie kupiłem. Dawno temu i z dużym upustem. Zegarek, który jest mocno niedoceniany. W sklepach z tym jubilerskim oświetleniem wskazówki i tarcza wyglądają beznadziejnie. Sądzę, że dla wielu osób może to być deal breaker. Ja też odrzucałem ten zegarek dopóki nie zobaczyłem go w sklepie z dużą witryną i światłem dziennym. Rodowane wskazówki zagrały. W połączniu z rewelacyjnym anty refleksem świetnie wyglądają w większości warunków oświetleniowych poza mocnym sztucznym światłem. Przy wieczornym bocznym oświetleniu wskazówki są zachwycające. Duży L2L wystrasza na papierze, ale w realu jest super. Wyprofilowanie uch jest bardzo dobre. Bransoleta jest cudna, a mikro regulacja w locie jest moją ulubioną, ze wszystkich jakie miałem. To 42 mm, ale na ręce wygląda na mniejszy z powodu jasnego bezela. Żeby nie było tak kolorowo, to muszę powiedzieć, że uwierają mnie 2 rzeczy: waga kowadła i wysokość koperty. Mając 11 mm byłby genialny. Z tych powodów ciągłe się łamię czy iść w oczojebnego Colta 41mm, dyskretnego Navitimera/Aviatora 8 (tylko z datą) - w obu przypadkach brak regulacji bransolety w locie, a klamerka IMHO beznadziejna, ale mniejsza grubość, czy Superocean 42 z niebieskimi wskazówkami - nie podoba mi się poler na środkowych ogniwach bransolety, ale ma takie samo zapięcie jak mój Avenger. Tak, nie ma skrzydełek, nie ma polerowanych indeksów, ale to ciągle jest zegarek na który patrzy się niekoniecznie po to, żeby sprawdzić godzinę 😉 No i to jeden z ostatnich bez in-house'a, co jest sporym plusem. Chronografów nie lubię ze względu na grubość i zabałaganione tarcze, a awaryjne Kenissi w GMT odstraszają. Nowy mechanizm to jeszcze chyba trochę niewiadoma (nie śledzę). Tak więc nie wiem czy mieć czy sprzedać, bo w weekendy cieszy, ale po połowie dnia chętnie zmieniam na lżejszy i łatwiej wchodzący pod mankiet. Porównując z głośnym ostatnio HC od Longinesa, to wolałbym dopłacić za używkę Avengera,