Nie jestem maniakiem zapachów. Nie mniej mam na stanie zawsze kilkanaście butelek. Odkąd zaczynałem na poziomie marek światowych prawie 30 lat temu bo wcześniej ich u nas nie było a i ja nie miałbym za co ich kupić, od Azzaro Home i Chanel Anateus, które do dziś dla wielu "nieobytych są trudne w odbiorze" czyli śmierdzą" do teraz, miałem taką ilość że aż nie wiem ile.... No ale widać nie nabrałem wystarczającego obycia bo tak jak napisałem jeśli coś mi się spodoba to się podoba. Jeśli zaintryguje a nawet pierwsze wrażenie nie przekonuje to jest szansa że się spodoba. Natomiast jeśli śmierdzi to bajki o obyciu nic nie zmienią. I gdy np Kurous przez wielu lubiany jedzie mi szaletem na małej stacji PKP to nic tego nie zmieni, jedzie aż łzy wyciska. I nie mam zamiaru, przede wszystkim sobie wmawiać, że to trudny zapach a ludziom w otoczeniu, że nie mają obycia a na perfuforum to by dopiero powiedzieli . Jak ktoś lubi zapodawać pisuarem to jego wybór. Wolność mamy. A jak nawet jakieś capidło należy do sławnej niszy to dla mnie nie powód by wzdychać bo trudne i wyczuwam w nim woń porannego bobka piżmaka info, że nie syntetyk a prawdziwy wyciąg, szczególnie, gdy parametry ma na poziomie dolnej półki w tesc tez nie mają znaczenia Zapachy lubię, używam i cenię ale mity o trudności i złożoności i najwyższej jakości składników maskujące smród i cenę przekonują mnie tak samo jak polerowanie ręczne kółka zębatego do zegarka przez alpejskiego pasterza kawałkiem skórki z wielbłądziego napletka przez 56 zimowych wieczorów. No nie wspomnę jak bardzo mnie interesuje jak przyjmą to na perfuforum . Oczywiście rozumiem pasję, przekonania oraz to, że ktoś postępuje jak piszecie i doszuka się złożoności oraz doznań bliskich ekstazie analizując coś co pachnie pięknie lub śmierdzi. Tylko wypadałoby tego w swoisty sposób nie narzucać innym z podniesionym nosem oznajmiając, że ***** się zna, pokory potrzebuje itp. Pokora jest każdemu potrzebna w wielu sprawach. Ale jak dla mnie najmniej istotna sprawa w jakiej należy czuć pokorę jest ważniejsza po tysiąckroć od spraw tak zupełnie nieistotnych jak perfumy. Zegarki w sumie też. To sprawy poboczne, nieistotne. Hobby. Nie dla pokory je mamy. Pozdrawiam czule Edit I jeszcze jedno. Jesteśmy na forum zegarkowym, jak kolega Disaster napisał - że tu nie "kozakuje" czyta, ogólnie zdobywa wiedzę - bo chciał, zainteresowały go zegarki. To raczej normalna kolej rzeczy. Ale nie jest to perfuforum. Ktoś kto się tym (zapachami) pasjonuje, lub wciąga go to to własnie tam się rejestruje i się uczy, nie "kozakuje". Tutaj to luźny temat dla sympatyków, 1500-tny w hierarchii ważności i nie ma na celu zdobywania tajemnej wiedzy od "popsikanych guru" a dzielenie się wrażeniami, najlepiej własnymi. Pompatyczność. powagę tematu sobie zachowac można właśnie na prefuforum (niejednokrotnie je czytałem i nie fanatyczni użytkownicy raczej także uważają, ze smród to smród i obycie wiele nie pomoże ;D) Czytałem kiedyś - dziś specjalnie wróciłem do dyskusji na temat pewnego zapachu - no i mimo zachwytu forumowych liderów opinii były głosy bardzo krytyczne i nie zauważyłem komentarzy na poziomie tych u nas - wiec chyba niektórzy koledzy mają zbyt małe obycie z perfuforum. tam jest więcej luzu niż oni prezentują tu w temacie. Zacytuję jednego z najbardziej poważanych ludzi na perfuforum o jednym z zapachów - i nie wciskał kitu o nieobyciu, czy ***** się znaniu na perfumach tylko potwierdził, że tak zapach jest odbierany przez innych, choć jemu bardzo się podoba: kojarzy się z czysto organicznym smrodkiem niedomytego ciała więc reakcje będą hmmm ciekawe bądź co najwyżej dyplomatyczne....