Nie chcę nikogo nazywać głupkiem, jedynie chciałem napisać, że marka (VW w nazwie zawarta maksyma "dla ludu") winna bardziej się starać, wszak lud nie jest zamożny (dlatego np. projekt VW Phaeton poległ, bo nikt sobie nie wyobrażał limuzyny "dla ludu"). Ale może faktycznie ograniczyłem się do tej marki. Dziś nie wiem czy można nazwać samochód wprost - to jest VW, to jest Seat, to jest Ford, gdy tak naprawdę są to części (mam na myśli silniki, podłogi) wykorzystywane przez wszystkich. A że jestem pragmatyczny nie zależy mi na tym, żeby samochód był co dwa lata modernizowany, a żeby był pewny i nie generował kosztów zbędnych w użytkowaniu. Ja zmieniam samochód raz na 5-6 lat. Kupuję samochody sprawdzone już na rynku (nowe). Niewielki jest wybór takich pojazdów, ale coś się da kupić. Generalnie mierzi mnie fakt (uważam koncerny samochodowe za "oszustów" choć to może za zbyt mocne słowo), ponieważ kiedyś jak kupiłeś samochód to 1 mln km nie był problemem (np legendarny mercedes) dziś czytając o testach silników, to okazuje się, że wytrzymują od 200k - 700k km. Ot wszystko z mojej strony