Dzień dobry czytającej osobie.
Po kilku latach chciałbym wrócić do tematu, który swego czasu zakończył się dla mnie roczną blokadą dostępu do forum - 2021 rok.
Nie ukrywam, że byłem wtedy szczerze zawiedziony i wkurzony - ale nie samą decyzją – bo z decyzjami administracyjnymi można się nie zgadzać, lecz brakiem jakiejkolwiek możliwości rozmowy i wyjaśnienia sprawy.
Odwoływałem się do regulaminu, prosiłem o ponowną weryfikację, wysyłałem maile z prośbą o analizę wątku i ocenę, czy rzeczywiście przekroczyłem granice dyskusji. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
Najbardziej rozczarowujące było to, że usunięto fragmenty dyskusji, w których odnosiłem się do zapisów regulaminu, a jednocześnie pozbawiono mnie możliwości obrony swojego stanowiska. W takiej sytuacji trudno mówić o transparentności czy partnerskim traktowaniu użytkowników. Roczna blokada, bez dialogu i bez uzasadnienia, sprawiała wrażenie decyzji podjętej jednostronnie.
Uważam też, że sam proces blokowania użytkowników powinien być bardziej przejrzysty i oparty na jasnych, obiektywnych kryteriach. Decyzja o tak długiej blokadzie nie powinna zależeć od subiektywnej oceny jednej osoby, jej aktualnego nastroju czy poczucia urażenia. Jeśli forum jest społecznością, to może warto rozważyć mechanizm bardziej partycypacyjny jak przykładowo ankieta podpięta pod wątek w której sami uczestnicy rozmowy zdecydowaliby czy blokujemy kogoś na rok. Taki model ograniczałby ryzyko decyzji odbieranych jako arbitralne bazujące na obrażonym uczuciu czy ego.
Z perspektywy czasu patrząc poczucie niesprawiedliwości pozostało. Brak odpowiedzi na oficjalne wiadomości nie buduje zaufania do zespołu zarządzającego społecznością.
Piszę to dziś bardziej jako refleksję niż próbę rozliczeń. Byłem zawiedziony sposobem, w jaki potraktowano całą sprawę. Szczerze mówiąc, nie mam przekonania, że podejście do takich sytuacji uległo zmianie. A szkoda, bo forum to przede wszystkim ludzie i jakość relacji między nimi.
Pozdrawiam