I ostatni zegarek. Tym razem w cenie 90 dolarów: "Hampden 18-size, 17 jewel pocket watch. Serial number 1605468. Housed in a Dueber nickel case. Runs but not recently serviced." Myślicie, że warto decydować się na któryś z zegarków? Wyglądają na oryginalne i nadające się do ożywienia? Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
Numer drugi, za 100 dolarów: I poniżej opis, którego ze względu na użyty język oczywiście nie rozumiem. "18-size Hampden 11 or 15 jewel pocket watch. Serial number 345447. Housed in a Fahy's 3 ounce coin silver case. Runs sluggishly. Not recently serviced."
Cześć, Amerykańskie zegarki kieszonkowe to rzeczywiście bardzo ciekawa dziedzina "zbieractwa", chyba coraz bardziej znacząca w moim zbiorze. Jako nowicjusz byłbym bardzo wdzięczny za pomoc w wyborze zegarka Pierwszy kandydat: Oto opis: "American Watch Co. (Waltham) William Ellery model 18-size, 7 jewel pocket watch. Serial number 726655. House in an American Watch Co. 4 ounce coin silver case. The back of the case is somewhat lumpy. The 4th wheel pivot is broken, thus no seconds hand. Running but not recently serviced." Cena to 115 dolarów.
Kluczyka niestety nie mam... A duże jest prawdopodobieństwo, że czopy są zdarte? W razie czego, da się to w miarę łatwo naprawić? ps. A wklej proszę zdjęcia tego Elginka.
Dziękuję. To Illinois, jeden z najpopularniejszych (rozmiar 18, na 7 kamieniach): Jednak wynegocjowałem atrakcyjną (w moim mniemaniu) cenę - 65 dolarów, a w tym koszt nowego, szklanego szkła z epoki.
Drodzy Koledzy, Rozpędzam się z zamawianiem amerykańskich kieszonek. Problemem jest jednak moja nieznajomość języka angielskiego. W związku z tym faktem, mam do Was pytanie - co oznacza zdanie "Tries to run a little on a full wind"?
Zobaczyłem zdjęcie i pomyślałem "O! Jaka ładna Zwiezda". Dopiero później uświadomiłem sobie, że to ta ode mnie. Jak mówi Forumowe przysłowie - niech się dobrze nosi!
O, dziękuję. Szanujmy jednak nasz piękny, ojczysty język - nie ma sensu go zaśmiecać. Staje się on wówczas zlewem jakiś dziwnych tworów, w skutek czego ciężko oszacować, z czego naprawdę się składa. Tak jak w przypadku zombie: Ni to człowiek, nie żółw, nie ryba, nie dinozaur...więc co?
Muszę przyznać, że darzę ten rozdział historii sympatią - stąd znajduje się u mnie kolekcja broni i artefaktów związanych z Wojną Secesyjną. Z automatu więc wzbudza moje duże zainteresowanie zegarek pamiętający tamte wydarzenia. Jestem pełen podziwu dla Twojego zapału i pracy - gdybym posiadał takie umiejętności, z pewnością sam zająłbym się wskrzeszaniem tego pokroju nieboszczyków.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.