Moim zdaniem Mróz rzeczywiście trochę za bardzo "spłaszcza" bohaterów i mam wrażenie, że w pewnym momencie na chybcika kończy akcję i przez to finały są nieco infantylne. Owszem u Cobena również się to zdarza, ale jednak znacznie rzadziej. Natomiast w kwestii Twardocha już nawet pisałem to w wątku o książkach, że uważam Króla za świetną pozycje, ale zarówno Królestwo, jak i pozostałe książki jego autorstwa nie dorastają mu do pięt i są po prostu przeciętne.