Zdecydowanie zgadzam się tutaj z @laryngoskop Sam nie wyjeżdżam bez kompletnego ekwipunku, nawet jeżeli mam przejechać tylko kilka ulic. Za duże ryzyko. Nawet przy 30 km/h szlif może być bardzo dotkliwy, a skóra jest bardzo delikatna. Dlatego ciągle nie mogę się nadziwić tym wszystkim kolesiom przycinającym z dużymi prędkościami w t-shirtach, krótkich spodenkach i adidasach. Przyznaję, że na kilka pierwszych przejażdżek też zabierałem córkę tylko w kasku, jeżeli chodzi o wyposażenie motocyklowe, bo powoli, bo niedaleko, ale szybko zmieniłem zdanie i kupiłem kompletny ekwipunek. Na szczęście póki co nie był potrzebny, ale zdecydowanie lepiej mieć i nie potrzebować niż odwrotnie. Szczególnie, jeżeli chodzi o dziecko. Tak więc przyłączam się do sugestii pełnego wyposażenia. Nie ma co kusić losu.