U mnie w domu mam prawdziwy skarbiec z klockami LEGO. Szalałem za nimi przez całe dzieciństwo i w zasadzie nie było świąt czy też urodzin bez nowego zestawu. Teraz po latach wygrzebałem skrzynię z klockami, a że byłem na tyle skrupulatny, by nie wyrzucać instrukcji, poskładałem 95% klocków w całość, odkrywając wszystkie zestawy na nowo. Teraz czekają aż mój syn podrośnie. Są tam fajne, kultowe już zestawy, takie jak zamek Czarnego Rycerza 6068, czy mój ulubiony: statek piracki Dark Shark II 6286. Momentami korci mnie, by dokupić jeszcze Barracudę 6285, o której zawsze marzyłem, ale była już niedostępna w sprzedaży - przechodzi mi, gdy widzę aktualne ceny Gdy porównuję dawne zestawy z nowymi jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu (chyba słusznie) że dzisiejsze wypusty są gorzej przemyślane/zaprojektowane i LEGO skąpi na elementach. Przykładowo główne zestawy ze statkami pirackimi w porównaniu do tych z lat 89-93 wypadają jakoś tak... licho.