Pamiętam dobrze większość swoich "pierwszych" rzeczy. Pierwszy rower, pierwszy komputer, pierwszy samochód, pierwszy zegarek. Większość z nich była po trochu jak z marzenia, ale każdy zawsze miał jakiś mały mankament. Pierwszy rower, góral, był jakby zrobiony z ołowiu, a po jednej z pierwszych przejażdżek, kolega się na nim wywrócił i zepsuł przerzutki. Pierwszy komputer był używanym laptopem w czasach procesorów Intel Pentium I i nie miał napędu CD, a na dyskietkach to sobie można było... Pierwszy samochód, Ford Escort, był piękny, ale sprowadzony z regionu w Danii, gdzie mocno sypią solą drogi. Sól + blachy w Fordzie, to sobie możecie wyobrazić. Pierwszy zegarek, noname za kilkadziesiąt złotych z kiosku Ruchu, miał piękne podświetlenie (z niebieskim delfinem ), ale przeżył tylko jeden sezon. Dziś kupiłem pierwszego Rolexa. Po części zegarek moich marzeń, ale i niepozbawiony wad. Ref. 6426 rocznik ~1972, cal. 1220 (manualny naciąg). Koperta w dobrym stanie zachowania, szlify fabryczne jeszcze widoczne, uszy grube, "niezjedzone". Tarcza w wyśmienitym stanie, tak samo wskazówki. Bransoleta ze zwijanej blachy, typowy klekot ale w całkiem ok stanie jak na ten rocznik. Mój pierwszy Rolex, co w "karierze" początkującego konesera vintage (bo kolekcjonerem nie jestem) jest chyba znaczącym krokiem. Co prawda zakup ten po raz kolejny oddala mnie od głównego celu, jakim jest vintage Datejust, ale czy można mnie tym razem winić?
Ale niedoceniana w Polsce. W szczególności ciekawe vintage w dobrych cenach można dostać. Większość poniżej 2k, a jakością nie ustępują innym zegarkom z okresu.
No tak, zawsze znajdzie się grubsza ryba - tylko my tu rozmawiamy o kolekcji, której łączna wartość = wartość Suba i dlaczego ktoś takiej decyzji nie podejmuje, mimo iż "go stać".
Zgadza się, tyle że wynika to też z kwestii takiego myślenia, że jak rozwalę jedną Omegę vintage, to trudno, 2k w plecy. Jak mi ukradną Glycine, to trudno, 4k w plecy. Jak mi się TH zepsuje, to trudno, wyślę gdziekolwiek, gdzie naprawiają ETĘ. Jak mi się zepsuje/rozwalę/ukradną Suba, to się po tym nie podniosę finansowo
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.