Piramida prestiżu to zabawa, w której nie ma obiektywnych kryteriów i która w dużym stopniu zależy od gustu układającego, a także od cen zaproponowanych przez producenta. Można też przyjąć, że złożoność i ilość komplikacji są wyznacznikiem poziomu sztuki zegarmistrzowskiej danej manufaktury, ale to tylko jedno z wielu potencjalnych kryteriów. Eterna zasłużyła na wysokie miejsce swoją historią, innowacjami (m.in. wahnik na łożyskach kulkowych wprowadzony w 1948 roku) i odważną, ciekawą stylistyką zegarków związanych z podróżami i przygodami. Trochę też w tym było legend i mitów, jak choćby ścisły związek marki z wyprawą Kon Tiki (w której żadna Eterna prawdopodobnie nie uczestniczyła, mimo że Heyerdhal zamówił dla wszystkich specjalne zegarki tej marki). Do masowej produkcji model pod nazwą Kon Tiki został wprowadzony dopiero kilka lat później. I dopiero wtedy, podczas kolejnych wypraw, Heyerdhal został ambasadorem marki, z Super Kon Tiki na nadgarstku. Podczas wyprawy z 1947 roku członkowie załogi tratwy mieli na ręku inne zegarki, między innymi zachowany do dzisiaj w muzeum w Oslo Longines (poszukaj sobie wcześniej w tym wątku zdjęć i opisu nieporozumień z zegarkami, które jakoby mieli mieć towarzysze Heyerdhala).
A wewnętrzna piramida Eterny? Zależy, co Ci się podoba, jakie kryteria decydują dla ciebie o prestiżu, jaką wagę przypiszesz innowacyjności, manufakturowym mechanizmom, czy solidności konstrukcji/koperty, by wytrzymała ekstremalne warunki użytkowania. A może materiały, z jakich są wykonane koperty? One znacząco podnoszą cenę... Najwyżej będą pewnie zegarki z in-housowymi werkami, dużą rezerwą chodu, licznymi komplikacjami, itp. Dla innych znowu legenda i kultowy status serii Kon Tiki będzie tytułem do chwały i powodem, by polować szczególnie na starsze Kon Tiki Date czy FH. Z tym całym prestiżem to śliska sprawa, bo od kilku lat Eterna straciła na znaczeniu i prestiżu, po tym, jak wykupili firmę Chińczycy i zmienili stylistykę wielu modeli... Dla mnie starsze Eterny są niezwykłe i magiczne (oczywiście niektóre), natomiast nowe nie budzą już specjalnych emocji... Z tych nie całkiem jeszcze starych moim zdaniem na uwagę zasługują Madisony ze Spherodrive'em, czy Vaughany z dużą datą. I "najkultowszy" z kultowych Eterna Kon Tiki Date z dużymi trójkątami:-)
Zapewne koledzy zaraz zaproponują swoje "piramidy", inne od mojej, a to powinno nas wszystkich nauczyć dystansu do takich zestawień...
P.S. Nawiasem mówiąc, jakby prestiż wyznaczała dostępność i czas oczekiwania na odbiór zamówionego modelu, to Rolex byłby nie do pobicia. A nikt chyba nie uważa tej marki za szczyt prestiżu...