-
Liczba zawartości
365 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez il Dottore
-
Klub Miłośników Zegarków Steinhart
il Dottore odpowiedział SIRLUKE1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Koledze pewnie chodziło o złoty kolor. Też uważam że na "służbowym" zegarku złoty kolor to przeginka. Nawet srebrny niezbyt mi tu pasuje - "taktyczny" Black DLC wydaje mi się najlepszym wyborem do czarnego munduru "krawężnika". -
Klub Miłośników Zegarków Steinhart
il Dottore odpowiedział SIRLUKE1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
No to jest koncepcja! -
Klub Miłośników Zegarków Steinhart
il Dottore odpowiedział SIRLUKE1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
OVM w końcu wrócił z serwisu. Wymieniono tarczę, wyregulowano (nie wiem po co, bo 3mał czas doskonale ) i przeprowadzono test wodoodporności. Jestem bardzo zadowolony gdyż okrutnie tęskniłem. Mam 2 pytania: 1/ Czy ktoś posiada Ocean Black DLC i mógłby się wypowiedzieć w kwestii trwałości czarnej powłoki? Pytam, bo mój chrześniak został policjantem i tak sobie pomyślałem że Ocean Black DLC jest lepszym pomysłem na prezent dla świeżo upieczonego "krawężnika" niż srebrne modele z tej serii. Pomóżcie Ojcu Chrzestnemu! 2/ Czy chrono z serii Ocean wyjdzie przed Nowym Rokiem? -
Ech - zazdroszczę Wam. Ja niestety namiętnie gubię przybory do pisania i zapalniczki więc na żadne pióro, do którego bym sie przywiązał a potem po nim płakał nie mogę sobie pozwolić. Jestem skazany na plastikowe długopisy-reklamówki z dumnym napisem VIAGRA i nic poza tym...
-
Manieczki!
-
Uratował wódkę - to najważniejsze!
-
Mnie zgoła zerowo - co do chłopaków , to trzeba ich spytać. Ponoć o product placement ich hejtują teraz.
-
Abstrachuje - Czego NIE MÓWIĄ kierowcy i pasażerowie...
-
Wracając do najbardziej interesującego obecnie auta na rynku, czyli do Citroena Cactusa - najlepszy polski test tego auta poniżej!
-
Słyszałem, że ten Fiat Bravo to cholernie niedoceniony samochód. No i dobrze - niskie ceny sprawiają że z drugiej ręki jest atrakcyjną propozycją.
-
1.4 16V No przecież mówię że to wiejski tuning!
-
Ja wiem - poprawiać po Giugiaro to świętokradztwo, jednak wiejski tuning ma swoje prawa! Musiałbym zrobić fotkę syna Punciaka z tymi nowymi tylnymi LED-ami, to byś zobaczył - wyglądają dużo lepiej niż te na zdjęciu powyżej i IMO o niebo lepiej od pstrokatych nieco oryginałów , nie wywołują też żadnych konfliktów w elektryce, jak to LED-y lubią robić.
-
Przednie czy tylne?
-
Spoko - jesteś trzeźwy! To nie są moje fotki - znalazłem w necie. Ale Punto identyczne. Kierownicę syna Fiacik ma oczywiście z prawej strony, jak na tej małej fotce. A tylne światła założyliśmy dokładnie takie jak niżej, na czarnym autku super to wygląda. tutaj trochę inne ale podobne, już po montażu: Zaś przednie lampy założyliśmy czarne od Abartha bo oryginalne całe srebrne niezbyt dobrze się komponowały. Do tego żarówki Night Breaker firmy (pardon!) OSRAM. Teraz to Punto wygląda prawie jak ten Abarth na fotce. Prawie, hehehehe...
-
Nie wiem czy to segment B ale proponuję Fiata Punto. Absolutnie nie do zajechania, prosty jak budowa cepa, w wersji Sporting masz wszystko co potrzeba, nawet bajerancki wygląd. A nawet jak coś się sp*** to ceny części wzbudzają tylko pusty śmiech a nie płacz, jak u użytkowników wielu innych marek. Widziałem ostatnio wPolsce czarne Grande Punto Sporting. Już i tak fajne firmowe 17-ki klient zastąpił felgami OZ - miodzio! Także jak coś taniego to Punciak! Nie zawiedziesz się. Mój syn już 1,5 roku ma Sportinga 3D identycznego jak na fotce niżej. Trochę nad nim popracowaliśmy (nie ma to jak wiejski tuning!): przyciemniliśmy tylne szyby, tylne lampy zastąpiły przydymione LED-y z Tajwanu a przednie reflektory zamówiliśmy czarne oryginały Abartha od Valeo. Auto ze swoim lakierem Nero Provocatore wygląda jak milion dolarów! Prawdziwy pussy magnet , co dla młodego człowieka ma znaczenie. Wóz kupiliśmy od jakiegoś dziadka za 3200€, rocznik 2006. Cały czas zastanawiałem się gdzie jest haczyk bo cena była 1000€ poniżej średniej za golasy z tego rocznika. A tu: felgi 17-ki, chromowana szeroka końcówka wydechu, klima, pełna elektryka, ABS, ASR, komputer pokładowy (jest nawet język polski), wielofunkcyjna kierownica w skórze, również w czarnej skórze z pomarańczowymi przeszyciami dźwignia ręcznego i drążek zmiany biegów, sportowe fotele, fabryczne radio/CD Blaupunkt z MP3 co samo gra głośniej jak się jedzie szybciej , sportowe fotele... No i nie mogliśmy się oprzeć i kupiliśmy. Zaraz do mechaniora... haczyk był! Mechanior znalazł cieknącą pompę wodną. Koszt zakupu nowej - 28€. Taki to i haczyk! Polecam Punciaki! Za śmieszną kasę masz piękny i tani w eksploatacji samochodzik. Szczególnie wersja Sporting warta jest rozważenia. A środek w Sportingu GP jest taki:
-
podwójny post - wykasowałem
-
To fakt - nie do wiary, że z tego wózka ktokolwiek wyszedł żywy. A jednak!
-
OK, to z innej beczki. Poprzedni samochód naszej Ewy z teledysku... http://www.youtube.com/watch?v=Ngjs0UsiB6s
-
A Cactus już się pojawia w teledyskach - i to polskich! od 1:50... piosenkarka jednak jeździ tylko na ekranie bo prawko ponoć zabrane za dachowanko po pijaku...
-
To, że ja nisko sobie cenię Citroena jako firmę - nic nie znaczy. Polakiem jestem z dziada pradziada i dla mnie wyznacznik motodoskonałości to jest Golf II albo "pasek w dieslu". Także samochodowe gusta mam równie wyszukane, co golonka z kapustą. Ale i w Europie (także we własnym kraju) Citroen nie jest marką hołubioną przez narody. Sprzedaż spada (podobno o aż 20% - to trochę dramat) w rankingach niezawodności też nie przoduje, ale może wprowadzenie nowych modeli równie bajeranckich co Cactus (bo jest on podobno tylko pierwszym modelem w ramach nowej taktyki marki) i wydzielenie linii DS do osobnych salonów (niedługo w Wawie ma powstać specjalizowany salon DS a w Chinach już DS-y sprzedaje się osobno) pomoże Citroenowi odzyskać stracone pozycje. A propos DS - obejrzałem sobie dziś DS-1 Cabrio, DS-4 i DS-5. Wooooow! Tutaj szacun! W życiu bym nie przypuszczał ile stylu, technologii, jakie materiały, wykonanie i bajery można sobie kupić za 25 tys €. Komu potrzebny Golf? Inna sprawa, że po 5 latach jeżdżenia takim wynalazkiem życie może zweryfikować opinię jednak na korzyść Golfa. A tam - po pięciu... Mój stary kupił Gofa IV w salonie VW jakieś 2 tygodnie po polskiej premierze i jeździ... do dzisiaj. To już ile będzie? 15 czy 16 lat. A jeździ sporo. Praktycznie zero problemów.
-
Łatwo powiedzieć... a to naprawdę siedzi gdzieś głęboko w podświadomości i chyba ta teoria psychologiczna, że rodzice kupując dzieciom różne drogie zabawki rekompensują sami sobie wszelkie niedostatki z dzieciństwa jest prawidłowa. Na szczęście córka ma dobrze poukładane i mimo wszystkich jej wad (a któż ich nie ma) nie mogę jej absolutnie nazwać zepsutą. Ale wracając do tematu... Właśnie wróciliśmy z macania Cactusa. Jazdy próbnej nie było, ale córka i tak zachwycona. Oglądaliśmy max wypas wersję z tym oknem w dachu, z kamerą cofania, z internetami... wooow! Oczywiście jestem uprzedzony do Citroena więc całą energię skupiłem na poszukiwaniu tandety. Znalazłem jej wiele, bo to przecież budżetowe autko ale moje pozytywne uczucie do Cactusa wcale przez to nie zmalało. Ale po kolei... Kolor demka to była biała perła a te Airbumpy - brązowe. Najwyższa wersja wyposażenia plus wszystkie możliwe dodatki za wyjątkiem tej zautomatyzowanej skrzyni, więc słynnej imitacji ławeczki nie zobaczyłem. Mam 186cm wzrostu - gdy ustawiłem fotel pod siebie, to nawet nie próbowałem "za sobą" usiąść - nie da rady. Ale jeśli kierowca nie jest jakimś wyrośniętym chłopem to z tyłu da się spokojnie i wygodnie podróżować. Pierwsza tandeta - odgłos zamykania drzwi. Chyba ostatni raz słyszałem coś takiego w maluchu. Wiem, że się czepiam, ale nic nie poradzę. Chcesz ładnego odgłosu zamykania drzwi to poszukaj innego auta - oczywiście w Cactusie nie o to przecież chodzi, więc wybaczamy mu, że nie jest Audi A8. Auto na żywo wcale nie robi tak dziwacznego wrażenia jak na zdjęciach. To mnie bardzo zdziwiło! Przeciwnie - wygląda dość normalnie. Może doskonale dobrane proporcje to sprawiają ale na żywo nie mamy wrażenia obcowania ze statkiem kosmicznym czy z wystawowym prototypem tylko po prostu z ładnym, sympatycznym autkiem. Coś jak wesoły piesek... Druga tandeta - plastikowa klapka wlewu paliwa bez żadnej blokady. Sam wlew na kluczyk. Na bank łobuzy na osiedlu urwą (jak ktoś mieszka w Polsce). I dlaczego do jasnej ciasnej Citroen pożałował kawałka sznurka, żeby nie stać jak palant podczas tankowania z tym nieszczęsnym korkiem w ręku? Ja rozumiem - programowe oszczędności i obniżka wagi ale taki plastikowy łącznik do korka waży zaledwie kilka gram. No bez jaj! Airbumpy skrzypią, gdy je nacisnąć. Nie piszę że to tandeta, bo nie ma innego auta na świecie z Airbumpami, więc może ten typ tak ma... Fotele - szok! Wielkie prawie jak w mojej starej E-klasie W211. Normalne klubowce, obite brązowym welurem. Miękkie jak cholera, w porównaniu z nimi fotele w mojej obecnej C-klasie są twarde i niewygodne jak drewniana ławka. Tyle, że mogę zrobić autem 1000 km i wysiadam bez bólu kręgosłupa. W Cactusie bym pewno z fotela nie wstał po przejechaniu takiego dystansu. Ale Cactus nie jest na długie trasy tylko do miasta. Więc zapadasz się w mięciutki fotel (pod welurem są tony gąbki) i podróżujesz jak panisko! Ze znalezieniem właściwej pozycji za fantastyczną kierownicą (przyjemny kształt i rozmiar, dwukolorowa skóra) miałem niejaki kłopot, gdyż kierownica ustawia się tylko w pionie a nie można jej regulować w poziomie. Ale z pomocą regulacji wysokości fotela jakoś się dało to wszystko zgrać. Nie napiszę że z przodu są hektary miejsca ale dla mnie wystarczyło a do drobnych nie należę. Deska rozdzielcza fantastyczna z tym schowkiem i wyświetlaczami, zaledwie kilka guziczków, nikt się nie pogubi w obsłudze. Wieeeeeelki schowek po stronie pasażera, wieeeeelkie kieszenie w drzwiach. Te paski do zamykania drzwi a' la stara walizka - rewelka! Szukam tandety wewnątrz, przecież to Citroen - i za cholerę nie mogę znaleźć. OK - plastiki drzwi twarde ale pod łokciem mamy mięciutki welur z tą gąbką. Czego się tu czepiać? Podobnie twardy plastik w okolicach dźwigni zmiany biegów i nieco powyżej. Nie podoba się? To zapraszam do nowej A-klasy, można się nieprzyjemnie zdziwić, gdy człowiek zda sobie sprawę,że za 10 tys € więcej dostaje w tym miejscu podobne jakościowo materiały. Jak mówię - wóz był w full wypasie, chyba tylko sznurowadeł nie umiał wiązać kierowcy. Mój Mercedes to w porównaniu wyposażenia BIEDA a mówimy o budżetowym autku nisko cenionej firmy. Elektronika poszła do przodu jak cholera przez te kilka lat. Tania Cytryna nawet sama parkuje, co pokazuje poniższy klip: Ogółem - wrażenia z macania Cactusa jak najlepsze. Naprawdę - uchylane okna z tyłu mi nie przeszkadzają, miałem takie we Fiacie CC i jakoś żyłem,nawet bez klimy, a Cactus ma automatyczną klimę. Dziecko z tyłu nie otworzy okna, nie wychyli się, nie zatrzaśnie... moim zdaniem rezygnacja z podnoszonych szyb nie obniża wartości Cactusa. Aha - bagażnik. Spory! A jak się położy kanapę - oczywiście w całości - to już w ogóle można pralki wozić. Generalnie autko robi świetne wrażenie, To nie durna zabawka. To prawdziwy, świetnie wyposażony, bajerancki samochód. Pierwszy Citroen jaki mi się podoba. A przede wszystkim: auto jest PRZEMYŚLANE. Oglądając je miałem wrażenie jakbym obcował z produktem z lat 50-tych. Z czasów gdy auta projektowali nie styliści, nie księgowi, tylko inżynierowie. Jest idea, jest pomysł i temu podporządkowano całą konstrukcję auta, jego wyposażenie, jego kształt... coś jak Mini z lat 50-tych. Młoda oczywiście zachwycona. Na jazdę próbną pojedziemy w grudniu. Podpytałem sprzedawcę, jak idzie handelek. Sprzedają Cactusy od 25 dni, na razie poszło im 10 sztuk. A to flagowy salon Cytryny w IRL. Więc zero rewelacji. Myślałem,że ludożerka się rzuci jak wściekła na taki bajerancki wózek, tymczasem wygląda na to, że koniec kryzysu, jak wmawiają nam nachalnie wszystkie irolskie środki masowego prania mózgu wcale jeszcze nie nastąpił... Bo w kryzysie najbardziej właśnie cierpi sprzedaż aut ze średniego zakresu cen. Auta najtańsze jakoś idą a sprzedaż luksusowych modeli na ogół rośnie. Także bliskie spotkanie z Cactusem przyniosło zaskakujący rezultat - to nie żadne kosmiczne dziwadło, stworzone przez naćpanego designera, tylko świetnie przemyślany sympatyczny i wygodny samochodzik. Albo się zrozumie ideę jaka za nim stoi i wówczas następuje pełna akceptacja, albo się nie zrozumie i... kupuje Skodę Rapid.
-
Ja na studiach to nawet roweru nie miałem. Mój pierwszy wóz to był ośmioletni 126p kupiony gdy poszedłem do pracy. Dwa miliony kosztował! Powaga! Ale chyba tak to jest że rodzice jeśli mogą to zapewniają swoim dzieciom to, czego im brakowało gdy byli młodzi... Poza tym - to ostatnia okazja, żeby uradować dziecko jakimś prezentem, bo to de facto już nie jest dziecko. Więcej dzieci nie mam, więc już nie poszaleję. Ale jak się na dobre studia nie załapie to g***uzik dostanie. Będzie jeździć swoim dwunastoletnim Yarisem i niech się cieszy. Nie ma lekko!
-
Ja myślę o nim jako o trzecim... córka ma co prawda Yariska ale teraz matura i egzaminy na studia. Jak się dostanie na odpowiedni kierunek to na uczelnię pojedzie Cactusem. Zaraz ją biorę do bryki i zasuwamy do Citroena w Swords oglądać. Niech się młoda zmotywuje. Tylko kawkę Marley wypiję...
-
Fani motoryzacji mają szeroki wybór. Zamysł Citroena był inny: zrobić max proste i fajne toczydło. Bez sportowych i terenowych ambicji. Bo i ludzie są różni: nie każdy potrzebuje 200KM pod nogą i zawiasu z Subaru BRZ. Dokładnie tak jak piszesz: są rodziny potrzebujące drugiego czy trzeciego auta (ja na ten przykład mam 3 samochody na czworo ludzi w domu) i to do nich jest skierowana oferta prostego i taniego auta miejskiego, choćby i wyglądał jak połączenie transportera opancerzonego z karetką pogotowia.
-
Wracając do Cactusa: w Królestwie Hiszpanii ludzie odebrali już swoje pierwsze maszyny z salonów i... robią im astrofotki!
