Oj - zastanów się dobrze... Ja mam lustro FF i worek szkieł i... myślę teraz powazniej nad czymś mniejszym. Oczywiście posiadanego sprzętu nie sprzedam, ale z wiekiem coraz trudniej mi się dźwiga cały ten chłam. Kiedyś na regatach żaglowców w Dublinie miałem 2 asystentów do noszenia szklarni i statywu. Wtedy było fajnie! Ale niestety - na ogół człowiek dźwiga to wszystko sam! 1/ Lustrzanka nie zapewni Ci zdjęć lepszej jakości "z automatu". Wręcz przeciwnie - trzeba UMIEĆ robić zdjęcia lustrzanką, liznąć trochę teorii, mieć pojęcie o podstawach, ustawieniach. Do tego wiele szkieł jest dość kapryśnych, ma swoją specyfikę i nie są "dla każdego". A lustrzanka z byle jakim zuuuuuuumem wcale nie zrobi lepszych fotek niż porządny kompakt. 2/ Aparat? To najmniej ważne! Aparaty wychodzą nowe co rok... SZKŁA się liczą. 3/ Canon czy Nikon? A jakie to u diaska ma znaczenie??? Ja mam Canona, bo SZKŁA pod ten system mi bardziej podchodzą, I tylko dlatego. Sama puszka - to zupełnie drugorzędne. Nie puszka robi zdjęcia tylko Ty. Także - przemyśl sprawę! Jest teraz tyle fajnych aparatów np. micro 4/3 że pchanie się w lustrzankę ja bym pozostawił zupełnym freakom i zapaleńcom. Na wakacje czy do cioci na imieniny spokojnie styknie coś mniejszego. Chyba, że... interesujesz się fotografią na poważnie, jesteś fanatykiem jakości i nie uznajesz półśrodków. Wówczas OK: kup lustro i dobre szkła (prędzej za 30000 niż za 3000... sorry), ale szykuj się na długie lata nauki, ogormne wydatki na zabawki i duże obciążenia dla kręgosłupa. Przyjemne hobby w sumie, ale dość upierdliwe... Kilka moich strzałów akurat z lustrzanki ale jakie to ma znaczenie? http://www.digart.pl/zoom/6329248/Back_to_Howth_III.html