Tu działa, a tam nie. Mój kolega karateka, chłopiec pięcioletni, świetny zawodnik, nieustraszony, stawał do walki z każdym, większym czy mniejszym. Nikogo się nie bał, każdego potrafił załatwić, i potrafił kopać mawashi geri lepiej niż większość dorosłych. W sobotę bolało go kolano, w niedzielę lekarze pytał rodziców czy nie lepiej pospacerować, zamiast po lekarzach chodzić i odesłał do domu - noga była spuchnięta. W czwartek dziecko umierało, odcięli mu nogę przy samej D... teraz wychodzi z sepsy.