Kolego raphael1215, prosiłbym o większe opanowanie w dyskusji. Nie działam impulsywnie i intencją było jedynie zwrócenie uwagi na nieuprzejmą, w stosunku do mojej znajomej, obsługę. Jak napisałem wcześniej, profesję wymieniłem, ponieważ wydaje mi się, że ta grupa zawodowa jest akurat dość konkretna i potrafi przekazać to jak sytuacja wyglądała. Sformułowanie "z ulicy" moim zdaniem miało takie znaczenie jak ktoś tu wspomniał, czyli "z zewnątrz". Nie wiem czy jest sens to roztrząsać i wracać do tematu. Jeśli okaże się, że wyglądało to inaczej, osobiście usunę swój post i przeproszę tego sprzedawcę. Bo, nie widzę problemu w tym, żeby się przyznać do błędu. Niemniej, staram się budować swoją grupę znajomych z osób, które nie są zawistne, nie konfabulują i taką też osobą jest żona kolegi. Tym bardziej nie podobał mi się Twój ton, i sformułowania "paniusia". Również sformułowanie "gazetki nie przedstawiającej żadnej większej wartości". Widzisz, dla mnie ma, bo milionerem nie jestem, a ten model zegarka jest dla mnie czymś wyjątkowym. I wiedzą to też moi znajomi (z których nikt nie interesuje się zegarkami), stąd ich wycieczka do salonu. To właśnie było lekceważące i prosiłbym, żebyś zmienił ton rozmowy. Ja już więcej do tego wracać nie zamierzam, bo i inni pewnie też nie chcą tego czytać. Jedynie, gdyby okazało się, że kolega ma rację, przeproszę sprzedawcę. Nikomu do szczęścia nie są potrzebne takie dyskusje w tym wątku, bądźmy dorośli i nie psujmy nastroju. Pozdrawiam