Podoba mi się ta dyskusja o "CEO". Zwłaszcza, że na przykład nagminne popełnianie ordynarnych błędów ortograficznych jakoś przechodzi na forum niemal niedostrzeżenie - w każdym razie nie budzi takiego wzburzenia grona językowych purystów. Master Yoda: zapisałeś się na wieczorowy kurs erystyki? Używam "CEO", bo krócej - słusznie mnie zdemaskował jeden z kolegów - no i przyzwyczajenie (zawodowe). Nie jest mi to potrzebne do szpanowania, ani niczego podobnego. Widocznie jestem nadmiernym optymistą, skoro założyłem, że złożenie "CEO" z, powiedzmy, "Bugatti" przy focie mężczyzny w drogim garniturze i z bardzo drogim zegarkiem na nadgarstku raczej nie będzie budzić skojarzeń typu "woźny", "szatniarz", czy "starszy penetrator kubła na mopa".
Bez przesady. Wnioski o "nadużywaniu", "wstydzie", czy "przyjmowaniu bez szemrania wszystkiego, co obce" tylko dlatego, że użyłem powszechnie rozpoznawalnego w świecie biznesu skrótu? Co dalej? Może, że niszczę prasłowiańską kulturę lub katolicko-narodowe wartości? I pisze to kto? MASTER Yoda - a przecież powinien być "Mistrz"!
Zapewne wiesz, Drogi Językoznawco, że CEO to nie musi być wcale "prezes" (jeżeli już, to, najczęściej, prezes zarządu), ale może to być również "dyrektor generalny", a niekiedy i "dyrektor naczelny". A kiedy zwracasz się do grupy czytelników (co sugeruje Twoje: "szanujmy..."), to właściwą formą jest "Gentlemen", a nie "Gentleman". Luzuj więc poślady lub, jeśli wolisz, cyc.
Wątek jest zatytułowany: "Co noszą znani ludzie?", pojawiły się motywy garniturowe, a więc dla rozluźnienia pośladów - CEO Louis Vuitton, pan Michael Burke - i jego typowo wieczorowy zestaw do garnituru. - dla mnie może być.
Proponuję powołać Komisję Obrony Garniturowca - albo przynajmniej Trybunał Zegarków Garniturowych. A tak serio - no właśnie, jak wyżej - "często" to chyba nawet eufemizm w tym przypadku.
Jako laik, wyobrażałem sobie (zapewne błędnie), że zegarek tzw. garniturowy, ma wygląd raczej klasyczny, z raczej minimalistyczną, elegancką tarczą (na pewno bez chrono i innych tego rodzaju dodatków) i raczej na pasku. Przy odpowiednio eleganckiej bransolecie i stylu zegarka zbliżonym do klasycznego, byłem w stanie rozważyć jeszcze i taką opcję (tzn. bez paska). To, że komuś coś bardziej lub mniej pasuje to chyba truizm. Garnituru nie mylę z "czystą koszulą" albo "zwykłą marynarką". Mimo, że nie jestem krawcem. Ale cieszę się, że mogę się uczyć od znawców. Dowiedziałem się dzięki temu m.in., że może nie do końca rozumiem coś, czego... nie ma.
Szczerze mówiąc, z tych ostatnich fotek kilku CEO samochodowych marek, które zaprezentowałem, chyba nikt albo prawie nikt nie trzyma się tradycyjnej konwencji zegarkowo-garniturowej. Sam nie wiem już, czy to dobrze, czy źle...
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.