Znowu się wtrącę, chociaż już pisałem o pierwszych wrażeniach. Powiem tak: rozumiem, że gusta, etc. i że komuś może się to, czy tamto nie podobać w nowym Bondzie, ale kiedy czytam opinie w stylu "totalne dno", "beznadzieja", itp., to przypomina mi się mój kolega, kapitan żeglugi morskiej, który przy filmach takich, jak "Titanic", "Pearl Harbour", czy "Piraci z Karaibów" utyskuje na technikalia.