Mój zegarmistrz obiektywnie jest b. drogi, choć są i drożsi - mowa niestety o w-wce gdzie ceny usług wysokie. Ale jemu jednemu tylko ufam i swoich rusków nikomu poza nim bym nie powierzył. To skutek ekspiriensu i kilku zniszczonych przez brakorobów sikorów (wgnioty na tarczy atlantica, przycięty wałek, którym szybko się przestawiało datę w omedze + plama oliwy na jej tarczy i in.). Niby ode mnie bierze mniej, ale i tak nieludzko. Dodatkowo mam tak, ze każdy (!) kupiony zegarek z marszu niosę do Mistrza. Lubię mieć czyste nogi, czystą bieliznę, czysty i naoliwiony werk. Stąd każdy zegarkowy zakup to pokaźny wydatek - sikor + serwis, przy czym to drugie to zwykle grubo ponad 50% kosztów. Warto / nie warto - kwestia osobnicza. Moje zegarki czyściutkie, dokładne, smigają jak ta lala. Ale odsprzedać bez straty nie idzie