Co do grawerunków i oznaczeń na werkach to można by osobne studium poczynić. Na pewno część z nich powstała u naszych rzeźbiarzy w zakładach różnej maści, również jubilerskich. Ale jestem w stanie wyobrazić sobie również takie sytuacje, zaistniałe w latach '50 w fabryce Delbany w Szwajcarii: - Tim, polski rząd znów złożył zamówienie w ostatniej chwili i bez uprzedzenia... Mamy coś tam gotowego na magazynie dla nich? - Cholera, czy oni się nigdy nie nauczą, że 3000 zegarków nie wyprodukuje się w dwa dni. Nie wiem czy coś jest. Zapytam Noah'a. - Noah, mamy coś na magazynie dla Polaków? Zamówili 3000 sztuk i chcą na już, bo święto jakieś mają czy coś. - A skąd! Z 1000 wszystkiego będzie na dziś. Czekamy na mechanizmy... - Ty, weź coś wykombinuj! Zawsze to jakieś zamówienie. Dobrze byłoby to zrealizować i wypchnąć trochę tych zegarków. - Dobra Tim, coś pomyślę ale nic nie obiecuje. - OK, ale wiesz, że to jest na wczoraj. Nazajutrz. - Tim, znaleźliśmy te 3000 kompletnych, ale 2000 była niesygnowana. Wysłałem na szybko do Jonasa, żeby wypalił na nich tym swoim śmiesznym bzykaczem przynajmniej napis Delbana, ale przy 1420 szlag mu trafił maszynę. Zrobił co mógł. - Kuźwa! z tymi Polakami wiecznie jakieś przejścia mamy. Dobra, pies to rąbał! Wysyłamy tak jak jest. 1000 Kompletnych, 1420 wybzykanych przez Jonasa i reszta niesygnowane. Przecież oni i tak tego nigdy nie zwrócą. - Fakt, przynajmniej raz do roku idzie taka partia i jest git. Tak więc, do dziś spotykamy na naszym rynku, różnej maści oznaczenia i sygnatury na Delbanowych mechanizmach. Od sygnowania standardowego, poprzez złocone litery, wybzykane przez Jonasa, półkoliście i na prosto (Jonasów zapewne było wielu), dopóki jego bzykaczowi sił starczyło, aż po niesygnowane, ponieważ Polskiemu rządowi znów się spieszyło na 22 lipca. To tak na wesoło dla rozluźnienia nieco atmosfery, ale podejrzewam, że może być w tym ziarno prawdy... I tak na szybko, znalezione we własnych zbiorach różne kwiatuszki: Na pewno każdy z Was również ma u siebie takie ciekawostki.