Wybaczcie, ale chciałem jeszcze raz wrócić do mojej Delbany cylinderka... Zresztą gdzieś Wam to obiecałem. Pamiętacie ją jeszcze? Otóż postanowiłem skorzystać z okazji, i mając niechodzący zegarek stwierdziłem, że bardzie już nie może nie chodzić, więc zaryzykuję i zajrzę co dokładnie w środku siedzi. Tak więc rozebrałem ją do rosołu. Okazało się niestety, że jest niekompletna. Brak jej koła przekazującego nastawienie wskazówek Niestety raczej nic nie dobiorę... to bardzo specyficzny mechanizm. Szkoda. Dodatkowo stwierdziłem również, że bardzo wytarty jest półmostek balansu i to w dość dziwny sposób. Wytarcie musiałoby być spowodowane ocieraniem koła wychwytowego, ale nie sięga do półmostka, więc nie mam pojęcia skąd wzięło się aż tak silne zeszlifowanie materiału... Cylinder ma, jak to się często zdarza duże luzy. Chodzi trzy, cztery sekundy i zatrzymuje się, więc w moich warunkach zegarek jest nie do naprawienia... niestety. Szkoda. Jednak najbardziej frapuje mnie cały czas jego pochodzenie i rodowód. Wcześniej określiłem go zdecydowanie jako składak. Lecz po dokładnych oględzinach po jego rozłożeniu już takiej pewności nie mam. Pozostaje pewność co do koperty. Ta na pewno jest dołożona w późniejszym czasie i była przerabiana. Lecz sama tarcza, która jest odmienna od typowych tarcz z lat choćby 50-60 zaczęła wlewać we mnie sporo wątpliwości. To ewidentnie stara tarcza. Na pewno ponad 70 lat. Dodatkowo okazało się, że nie ma pod spodem nóżek, ani najmniejszego śladu po ich odpiłowaniu... Bardzo ładnie spasowana z mechanizmem, zaczyna dawać mi pewne argumenty, że może jednak był kiedyś produkowany taki zegarek. Elementy przerabiania mechanizmu, które kiedyś pokazywałem musiały być robione wcześniej. W obecnej kopercie nie mają w najmniejszym stopniu racji bytu. Nie były robione dla tej koperty. Właściwie nic nie wyjaśniłem, a jedynie nabawiłem się jeszcze więcej wątpliwości... No cóż myślę, że na dziś temat jest zamknięty i z tymi wątpliwościami pozostanę. Może ktoś, kiedyś trafi na coś podobnego i będzie można ruszyć dalej... Pożyjemy, zobaczymy.