Najbardziej "rozwala gardę" mówiąc językiem młodzieży to, jak 300-setka zmienia odcienie tarczy i ceramicznego bezela w zależności od oświetlenia, od czerni bardzo głębokiej po szarości.Myślę,że koledzy,którzy w różnych okolicznościach zerkają ukradkiem na swoje czasomierze (ja się zdecydowanie do nich zaliczam) wiedzą o co mi chodzi.Chodzi mi o to,że czasem patrzę na swój zegarek np.w kościele:) i jego oświetleniu i mówię wow!!! czy to mój zegarek,przecież tarcza w samochodzie podczas jazdy miała zupełnie inny kolor czy też rano w pracy podczas odprawy.Jest jak kameleon.Co ciekawe wiele zegarków przerabiałem i żaden inny nie miał tej przypadłości.Z racji tego,że jestem jednozegarkowcem to wybrałem kolor czarny wg.mnie bardziej uniwersalny.Niebieską przymierzałem w salonie i dla mnie to wielkanocna malowanka.Słyszałem,że ludzie kupują bo Bond nosił niebieską.Tak mówił Pan w salonie Omegi w Warszawie przy Pl.3 Krzyży.Ponadto nie nosząc jej cały tydzień czułem się dziwnie.Dziś gdy ją założyłem poczułem jakby moja ręka złapała "balans"Jest to chyba zasługa tego,że zegar trochę waży,jest świetnie wyważony i ma najwygodniejszą bransoletę z jaką miałem kiedykolwiek doczynienia.