Cesc nie był na spalonym, ale dwóch pozostałych katalończyków, z których jeden wykończył akcję już tak. Nie bedziemy się przecież spierać na błędy sędziowskie. Siadając przed telewizorem byłem zdecydowanie za Barcą. Patrząc jednak na sędziego już od 1 minuty drugiej połowy szczerze zyczyłem City zwyciestwa w tym nierównym pojedynku. W pierwszej połowie Messi odbijał się od barków rosłych obrońców jak piłka, a sędzia to wszystko gwizdał jako faule. W ogóle tracę szacunek dla Messiego jako faceta...to panienka wieksza niż Krystyna. W pierwszej połowie jeszcze był faul na Negredo w polu karnym , którego sędzia nie gwizdnął. Oczywiście czerwona kartka zasłuzona, faul ewidentny... czy w polu karnym, kwestia sporna, tylko że tej akcji w ogóle nie powinno być....był przecież faul Busquetsa, na który sędzia przymknął oko, zarówno główny jak i liniowy. To są momenty, które zdecydowały o wyniku. To co działo się 53 minuty nie ma już największego znaczenia.