O! Cieszę się i dziękuję. Tak, tak, naturalnie - choć dużo zależy od malowania i tego co zrobi się z samym odlewem. Formy które zbieram są punktem wyjściowym by stworzyć armię Saksonii lub Austro-Węgier, w sumie Prus też. Tak się składa, że w epoce stanisławowskiej, armia przedrozbiorowej Rzeczpospolitej Obojga Narodoów - zarówno Korony, jak i Wielkiego Księstwa Litewskiego opierała się na standardach niemieckich. Wyniesione zostały z wojska saksońskiego - w tym umundurowanie. Grenadierzy, część piechoty liniowej i artyleria miała identyczne uniformy i wyposażenie. Tak więc szczęśliwy zbieg okoliczności - jedynie w wypadku sztandarów, trzeba zeszlifować za każdym razem relief. Znalazłem w sieci akwarelowe wzorniki mundurów armii koronnej z XVII wieku, mam książki o umundurowaniu. Teraz pozostaje tylko dobrze to pomalować - trudno znaleźć ładnie malowane figurki. Dziś jeśli się maluje, to zestawy do gier bitewnych typu Warhammer, a to nie ten styl. Jak oglądam żołnierzyki z kolekcji z GB albo USA - to one są jak biżuteria, czy zabawki ze starych baśni. Teraz to palę się do tego malowania. Tak jak napisałem - mimo, że na co dzień jestem artystą, maluję i robię dużo egzotycznych rzeczy - to nigdy wcześniej nie czułem potrzeby malowania moich wojsk. Co do zestawów historycznych - można kupić gotowe figurki z systemu Ogniem i Mieczem, ale to nie są zabawki, mają inną skalę i klimat. Poza tym sam mam jeszcze formy przedwojenne do wojsk niemieckich, ale nie specjalnie z nich odlewałem. Większość sprzedałem już, bo hitlerowców jakoś niechętnie bym stawiał na półkę, ani oddawał ludziom. Widziałem armie średniowieczne, napoleońskie itd. Ale piekielnie trudno znaleźć i kupić jakąkolwiek formę. Rzadka sprawa. W Polsce tego nie ma w ogóle, a jeśli coś się pojawi - to w sumie jest droga zabawa.