Gość z pewnością zaburzony, bo normalny nie odpaliłby niewinnego człowieka.Być może czuł jakiś afekt do instruktorki, ta go delikatnie spławiła a dla człowieka chorego mogło to okazać się wielką obrazą i nieszczęście. Problem polega na tym ,że strzelectwo zaczyna trafiać pod strzechy, strzelać każdy może ( cytując klasyka- jeden lepiej drugi gorzej) i o ile u posiadaczy pozwolenia na broń są jednak jakieś badania pozwalające wychwycić ludzi zaburzonych o tyle u ludzi, którzy przychodzą na strzelnicę z ulicy nie wykryjesz od razu problemu jeśli nie jest ewidentny. Uważam ,że wstęp na strzelnicę powinien być dla ludzi, którzy mają pozwolenie na broń i przeszli badania psych. Bo to nie jest pierwszy taki przypadek. Tu mamy tragedię, a były też samobójstwa i problem dla właścicieli strzelnic. Chudy i gruby I najgrubszy