-
Liczba zawartości
287 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Lamela
- Poprzednia
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- Dalej
-
Strona 9 z 10
-
Będę ciekaw Twoich doświadczeń. Mam taki malutki srebrny zegarulek i regularnie, jak to srebro, mi czernieje. Teraz świeżo potraktowany tradycyjną metodą, jak srebrne łyżeczki, ale i tak za kilka miesięcy pewnie będzie czarny. Może któraś z metod, jakich użyjesz przy tarczy wydłuży okres jego pełnej urody ?
-
Może to bzdura, ale porcelana dentystyczna, również utwardzana UV ?
-
Czytam i notuję efekty Twoich eksperymentów. Czeka mnie podobna robótka, dobrze że jeszcze nie zacząłem, bo mogę naciąć się na taką samą minę...
-
Kończę temat obudowy do Eureki. Dorobiłem wreszcie drzwiczki z przodu. Blisko rok zabrała mi ta zabawa... Konstrukcja nieco autorska, pozwoliłem sobie zatem na rozwiązania których pewnie w oryginale nie było a więc zatrzask kulkowy coby się same nie otwierały oraz ośki wyfrezowane po samej krawędzi pionowej ramki, co daje małą szczelinę Tak więc nareszcie zyskałem funkcjonalność, którą podejrzałem kiedyś na pewnym filmie 👍 Pewnie będę musiał to zareklamować kiedyś na mediach społecznościowych 😀
-
Krzysiu, z obrazka i opisu mi to nie wynika, a ciekawy jestem jak to działa... Czy w każdym kluczu jest jakieś sprzęgło hamujące, czy rolę hamulca pełni rączka ślizgająca się w dłoni ?
-
Pfizer i Moderna chyba łagodniejsze, Astra mordercza, potrafi sieknąć ☹️. Szczepialiśmy cały personel, z 15 osób - firma z branży medycznej, mamy ciągły kontakt z punktami wymazów - 75% wzięło wolne od jednego dnia do prawie tygodnia, z temperaturą do 39 stopni. Mnie, z racji Pesela, przysługiwał Pfizer to trochę się upiekło, ale jak pisze Roman, pewnie druga dawka będzie gorsza 😏. Ale przynajmniej w Święta będę spokojniejszy, z szansą na spotkanie z Rodziną, czego i Wam życzę 😀. Jerzy
-
Chyba dodam do opcji "must have" 🙂. Lepsze to niż plasterki na palcach... Na usprawiedliwienie - byłem wczoraj po szczepieniu na covida i troszkę kołowaty ☠️
-
Poczytawszy o sprężynach dzisiaj to się wykazałem brakiem szacunku dla zasad BHP... Do rozebrania ten szwed, mocne sprężyny w bębnach - trzeba zluzować. Nie chciało mi się założyć rękawic ☹️ Klucz nie zdzierżył nacisku (marny jakiś) zapadka puściła i poooszło po paluszkach 😖 Wstyd mi jakoś... Na pocieszenie - zafundowałem sobie za grosze takie pudełeczka Teraz oddzielnie bicie, oddzielnie napęd i płyty, nic mi się nie pogubi ani nie pomiesza zanim nie zorganizuję wężydełek, a to może potrwać 🙂.
-
Pieszycowianin (zegar) niedaleko, u córci. Jak mnie wpuści na święta, to się włamię do środka i trzasnę fotkę 😏
-
Delikatnie to eufemizm 🤥 Tu trzeba się nieco z krzyża przyłożyć. Poprzednik, który to kiedyś naprawiał aż zgiął i nieco skręcił oś z kwadratem. Szkoda,że nie zrobiłem zdjęcia tego elementu, jak zegar był jeszcze u mnie...
-
Już nie taka zacna, toż to chińszszczyzna... I dla mnie w najgorszym wydaniu - same ekrany dotykowe zamiast gałek i przycisków. Fuj ☹️ Paskudnie się zakłada tę sprężynę. Próbowałem założyć zwiniętą, to się potem krzywo rozwijała i zegar stawał. Lepiej pracowicie nawijać na wałek, co jest dość ciężkie, przyda się druga osoba do naprężania.
-
Masz efekt WOW !!👏 No i ten napis... Fajny mam mechanizm do roboty - szwedzki Westerstrand, coś jak zegarowe Volvo. Z ciekawostek ma wyjmowane osie bębnów - aby łatwiej wymienić sprężyny, precyzyjną regulację okresu przesuwaniem zawieszki oraz takie szczegóły technologiczne, jak frezowany pręt wahadła czy litą mosiężną soczewkę. Nawet takie duperele jak podkładki pod kołki stożkowe tarczy z podfrezowaniem prowadzącym. Ale się rozmarudził i domaga się pieszczoty. Kolejny zegar naprasza się o wymianę wężydeł ☹️ Będzie trochę zabawy i poszukiwania, bo takich małych chyba nie wytoczę.. Coś moje zegary szybciej się ode mnie starzeją, muszę poważnie przedyskutować zasadność ich nakręcania 🤥
-
To wygląda jak popielniczka 😃 Funkcjonalne ...
-
Knopka ma otwór M1.6, w ceowniku ramki 6x6x6 gr. 1 też jest odpowiedni otworek w jednym ramieniu 1.6, w drugim 3 na łeb i wkrętak. Jak wszystko przepoleruję to się zmontuje i pójdzie do oszklenia (o ile szklarz nie zamknie pandemicznie interesu ☹️). Ostatnio robiłem takiego rodzinnego Pieszycowianina, totalnie zalepionego błotkiem ze starego smaru i kurzu. Powędrował do córeczki, ale z tego co wiem, to go zatrzymała po kilku dniach bo za głośno tykał... Jak można zatrzymać zegar balansowy.... Zrzucić ???😏
-
Nówka sztuka, jakby prosto z linii produkcyjnej 😃 Podziwiam efekt, szczególnie widząc punkt wyjścia.
-
Mnie też nie 🙂 Właśnie wytoczyłem sobie knopkę do ramki drzwiczek do Eureki
-
Zazdroszczę onarzędziowania, no i wiedzy oraz praktyki. Dla mnie to był pierwszy raz praktycznego zetknięcia z wymianą łożyska, chciałem ogarnąć temat zgodnie ze sztuką, ale w miarę ograniczając koszty. Kupić wężydła w internecie można, znalazłem po 35,00 za 10 szt. jednego rozmiaru, nie było na sztuki. Gorzej z wykonaniem właściwego otworu w płycie - nie znalazłem rozwiertaków o właściwym wymiarze. Poszedłem zatem inną drogą, wiercę frezem na stole krzyżowym otwór w nominale (pozwala to zastąpić to śliczne narzędzie do trasowania, które masz 🙂, pod dobrą lupą można dokładnie wycentrować trzpień w starej osi, wymienić na frez i wiercić ) i dotaczam łożysko z wymiarem zewnętrznym na plusie kilku setek. Nie ukrywam, dobry mikrometr był w robocie i kilka sztuk spaprałem, ale to tylko mosiądz i czas. Średnica wyszła na lekkie wtłoczenie na nabijarce, dla bezpieczeństwa zakułem to jeszcze "na stokrotkę" - chociaż nie wiem, czy potrzebnie. Widziałem oferę zwężaczy u Pana z Łodzi, ale to dosyć kosztowna inwestycja, sensowna chyba przy profesjonalnym (czytaj: częstym) użyciu. Ale dzięki za wskazówki, pomyślę o rozwiertakach, to dużo uprości. Jerzy
-
Taki mały powód do satysfakcji... Jakiś czas temu wylicytowałem marynistycznego schatza z biciem szklanek, za grosze bo kompletny lecz niesprawny ale z obudową i tarczą w niezłym stanie. Cóż to dla mnie, zrobię. Nie doceniłem wroga ...🤥. Pełne spa, smarowanko - i co jakiś czas bezlitośnie staje staje, tak mniej więcej równo co trzy godziny. Szukam błędów w zazębieniu - jest OK, w końcu mam - wytarte łożyska koła dodatkowego i koło nasadza się na zębnik minutowy. Trochę poległem, zwłaszcza że wygląda to na błąd konstrukcyjny, na forum znalazłem też podobny problem w takim zegarze. Do pięknej obudowy powędrował kwarc, przynajmniej nikt nie będzie narzekał, że bije. Ale jak się trochę onarzędziowałem - temat wrócił. Dotoczyłem wężydła (można było kupić Bergeona, ale trochę drogo), wyznaczyłem i wyfrezowałem w płytach otwory na nie - i jest jak nowy. Nie przyznam się tylko, ile zajęło mi montowanie bicia - trzy koła mają być ustawione praktycznie co do ząbka, inaczej się gubi w liczeniu. W końcu wpadłem na sposób - spiąłem je we właściwym położeniu trytytką i dopiero ustawiłem płyty i czopy w łożyskach. I działa !!! 😀
-
Takiego grzebienia jeszcze nie widziałem - ślimakowa krzywka czołowa zamiast koła czerpakowego. Trzeba przekopać literaturę, kto i kiedy to wymyślił 😀. Ciekawe, czy zatrzymuje się na zalocie, czy na biciu ?
-
Ale ja już średnią w pamięci liczę... A tak naprawdę to tylko bagietkę JLC raz na tydzień nakręcam, to czasem tę minutę skoryguję. Reszta chodzi sama, na prąd lub powietrze - to nie tykam. Tylko Atmos w sezonie zimowym cierpi - w pokoju stabilna temperatura (termostat na kaloryferze) to prawie się nie nakręca, traci moment napędowy i wchodzi w tryb późnienia się. Co jakiś czas zarządzam wietrzenie i skręcam termostat, wtedy drgnie o jeden- dwa ząbki (i tak to chyba nie wystarczy 🤥), ale wtedy marudzą Eureki - niby kompensowane, ale wyraźnie widać odchyłkę. I tak dookoła Wojtek - w końcu odpuściłem, tylko notuję wyniki w Excelu i czekam na zmianę czasu, kiedy to całe bractwo poustawiam na nowo.
-
U mnie, jak policzyć średnią, to też jest OK 😄
-
I nawet zgodny z sąsiadem 🙂. U mnie zawsze narzekają, który wskazuje poprawny czas - szczególnie w niedzielę, przed nakręcaniem. A swoją drogą takie "wariacje na temat" też bywają fajne i satysfakcjonujące, wnoszą coś nowego.
-
Masz coś na wzór na zatoce https://www.ebay.com/itm/Antique-Oak-Lancet-Cased-Mantle-Clock-French-Movement-Appears-Working-to-Repair/233871114726?_trkparms=aid%3D1110006%26algo%3DHOMESPLICE.SIM%26ao%3D1%26asc%3D20201210111314%26meid%3D8af1d99e006145b3a9e892e7ce6cdae1%26pid%3D101195%26rk%3D3%26rkt%3D12%26mehot%3Dpf%26sd%3D224337102767%26itm%3D233871114726%26pmt%3D1%26noa%3D0%26pg%3D2047675%26algv%3DSimplAMLv5PairwiseWebWithDarwoV3BBEV2b&_trksid=p2047675.c101195.m1851
-
Imponujące 😄 Od blisko 30 lat również zajmuję się dokumentacją koligacji rodzinnych, to naprawdę pasjonujące znajdować ślady rodzinne, szczególnie w trakcie podróży po kraju. Zacżęła jeszcze moja babcia i ojciec w związku z głośną w latach 50-tych sprawą gigantycznego spadku w Ameryce po jakimś kasztelanie, noszącym nomen-omen to samo nazwisko co ja (dosyć rzadkie - Holli, jest nas w Polsce nie więcej niż 50 osób) i urodzonym w tej samej mieścinie co mój dziadek. Spadku nie wywalczyli, nie udało się znaleźć dowodów pokrewieństwa w jednym pokoleniu, ale papiery zostały. Ale trochę historii przodków poznałem, początki datują się na XV w. - byli to uchodzcy z Czech po wojnach husyckich, którzy osiedlali się w Polsce na ziemiach śląskich i pod Częstochową (stąd pochodziła moja rodzina). Dowódcą wojsk był Prokop Łysy (po czesku Holy) - tak, to genetyczne 🤥- i po zniemczeniu nazwisko, które przekazuję dalej. Od początku staram się prowadzić drzewo genealogiczne, póki żyli rodzice i ciotki można było wyciągnąć od nich sporo informacji o koligacjach rodzinnych. Najpierw na kartkach, potem przyszły komputery, teraz używam myHeritage, gdzie mam już wprowadzone już ponad 720 członków rodziny. To wprowadza pewne ograniczenia - wszystko ma się ze sobą sensownie łączyć, nie może być dziur. Tak więc ze strony ojca najstarszą osobą jest mój prapradziadek, urodzony w 1870 r. Ze strony mamy również jesteśmy przybyszami, w Hesji mieszkał Wenceslaus Zametschnik, którego syn, Franz, stolarz, udał się ok. 1820 r. do Polski, osiadł w Warszawie i spolszczył nazwisko na Zamecznik. I tak to się potoczyło... Czasem w programie, w początkowych wersjach trafiałem na miny. I tak jak wuj wpadł na pomysł, aby ożenić się z pasierbicą, a programista nie przewidział mezaliansów międzypokoleniowych...😁 Lubię tę zabawę, zwłaszcza jak przybywa wnuków do wpisania..
-
Jasne, że podstawka wyglądałaby tu nie najlepiej, bardziej chodziło mi tu o zasadę - nie z pucka tylko klejone z warstw. Na ostatnim zdjęciu surowego elementu widać warstwy, ale po oszlifowaniu i pokryciu olejem czy bejcą te łączenia warstw z boku są praktycznie niewidoczne. Niezależnie - zapytam zięcia, czy nie pęta mu się kawałek drewna na taką obudowę, sosnę i topolę widziałem, nie wiem co ze szlachetniejszymi. Większy problem - czy byłoby dość suche do obróbki, taki gruby klocek powinien być sezonowany kilka lat.
- Poprzednia
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- Dalej
-
Strona 9 z 10
