Naprawa mojego F&G powoli idzie (raczej pełznie...🙂). Zegar właśnie wrócił z mistrzowskiego przeglądu u Bartka, dopieszczony i po poprawkach po innych historycznych naprawach. Chodzi jak marzenie 😀. Przy okazji dostał nowe wskazówki w stylu wiedeńskm - nie są to dokładnie jak w oryginale (godzinową mam, minutową trzeba dorobić) ale przynajmniej są od pary.
Temat wskazówek jest jeszcze do ogarnięcia, mam wzór, pliki w autocadzie i corelu, ale brak chętnego do wycięcia - podobno brak właściwego materiału lub być może nieopłacalne wykonanie jednej sztuki. Zobaczymy, w najgorszym razie zostanie włosówka na długie zimowe wieczory (te niebawem 🤥).
Długie dyskusje prowadziłem w sprawie potencjalnej modyfikacji barwy - sprawdzone, to politura - pewnie na bejcowaną powierzchnię lub barwiona. Tak więc można sie kąpać w spirytusie 😀. Tyle że ze wzgledu na mnóstwo zakamarków praktycznie skrzynię trzeba by było rozebrać - trochę strach, czy więcej nie zaszkodzę i nie zrobię jej krzywdy.
I stał się cud. W sobotę, razem z małżonką byłem za warsztatach KMZiZ w Krakowie (trochę się wciągnęła w temat - to pierwszy cud 👍). Zwiedzaliśmy też pełne zegarów Muzeum Historyczne Krakowa i nabyłem monumentalną monografię p. Elżbiety Błażewskiej "Mechaniczne zegary domowe w zbiorach MHK".
I co znalazłem w tej publikacji (a właściwie małżonka...) - dla porównania obok mój zegar
Ten po lewej to krakowski zegar zegarmistrza Matuszyńskiego, w podobnej stylowo skrzyni i z praktycznie identycznym mechanizmem oraz z podobnego okresu (datowany na 1880).
A więc wiśniowo - mahoniowe barwienie skrzyń w tym okresie miało miejsce !
Co więcej, w tym katalogu znalazłem jeszcze dwa podobnie malowane zegary:
zegarmistrz Kowalski -Kraków, ok. 1870 r.
Franke - Gronemann, 1892 - 1897.
Tak więc, póki co, kolorek zostaje, mam zakaz małżonki grzebania przy tym. Nie płaczę... A tak naprawdę - mam pewne przesłanki i wiarygodne opinie, że skrzynia, przynajmniej częściowo, jest wtórna ale póki nie mam wzoru jak wyglądać mogła pierwotnie, to tak głęboko idące modyfikacje chyba nie mają sensu.
Póki co kombinuję i szukam (wsparcia ? natchnienia ?) jak powinny wyglądać elementy dekoracyjne. Brakuje mi w ogóle dolnych sepulek i ich kształt jest dla mnie zagadką - chyba się na coś zdecyduję i będę się cieszył lub wymieniał. Mieszane uczucia mam też w sprawie górnej koronki - może łysy będzie lepszy, a może jedna mała sepulka jak w krakowskim ?