Mechanizm wyczyszczony, zmontowany - działa pięknie jak na wideo.
W tej chwili pod prowizorycznym kloszem kupionym za nieduże pieniądze w Hucie Szkła "Ładna". Niestety, klosz z prostokątnym dołem jest na razie raczej w sferze pobożnych życzeń - krajowi wytwórcy albo nie chcą się podjąć, albo mówią o astronomicznych kosztach... Znalazłem producentów w Niemczech i Anglii, ale to też nie ten budżet. Powoli skłaniam się do innych rozwiązań spotykanych w Eurekach - okrągła podstawa do istniejącego klosza (ale to najmniej efektownie wygląda) lub szkieletowo/szklana pokrywa na podobieństwo kareciaka (były takie w drewnie bądź metalu). Zobaczymy, pokombinuję. Więcej ciekawych wyzwań mam z samym mechanizmem. Faktycznie, zasługuje on na swoje miano - kilka razy zakrzyknąłem "Eureka !, mam cię", po czym znowu podejmuję dość nierówną walkę przy kolejnym problemie . Najpierw trochę zabrało czasu ustawienie przekładni zliczającej, która namiętnie gubiła bądź dodawała kroki. Trzeba było w końcu porzucić "fabryczne" ustawienia i wyregulować "po swojemu" przeciwzapadkę, wtedy wreszcie poszło. Potem zabrałem się za regulację, trzeba było zgubić te kilkugodzinne opóźnianie. Przyjąłem założenie zasilania 1,5 V i regulację wg NAWCC przez zmianę położenia ciężarków balansu. Poważone, ponumerowane, zrobiłem mapę położenia i po kilku cyklach tasowania - Eureka!, jest już odchyłka tylko kilka minut na dobę. No to tylko trochę regulacji włosem i jesteśmy w domu. Tak myślałem Najpierw - jednego dnia spieszy, drugiego późni - ot, tak sobie. Pamiętam, że balans ma dość duży luz osiowy - może pływa przód-tył i to powoduje tą odchyłkę. Proszę bardzo, zostawiam go przechylony jakiś milimetr do przodu, niech spoczywa na jednym łożysku - fakt, poprawia się, tylko późni. Ale regulacja włosem to raczej fikcja - tak jakby na ostrzu noża, najpierw długo, długo nic a potem małe muśnięcie pokrętki (a przecież jest spore przełożenie zębate do przesuwki) - i leci kilka minut w drugą stronę. I tak kołyszemy się drugi tydzień... Powoli skłaniam się do opcji tak jak robił to kol. Karol - precyzyjnie wyważyć balans i dopiero potem po bożemu regulować włosem - ale czyżby amerykanie się mylili ? Ale przynajmniej - fajnie jest, nie mogę się nudzić