Z niejakim żalem poddałem temat kwadransowego FG 😠. Rozmawiałem ze sprzedawca pytając o szczegóły "odnowienia" skrzyni (sam też miał nienajlepszą opinię i myśli o jej wymianie), a potem ze znanym nam fachowcem od renowacji, gdzie wysłałem trochę otrzymanych zdjęć. Wniosek był jeden - to może być trudno wyprowadzić, zwłaszcza że faktura wskazuje na okleinę klonową. A więc jasny brąz z żółtymi łatkami - trudno mieć nadzieję, że jakaś bejca nie przebarwiła tego wgłąb. Pewnie by trzeba było całość od nowa odtworzyć zabarwiając na jakiś pośredni, możliwy do uzyskania kolor lub polubić tę wiśnię. Pozostaje dylemat - czy antykiem / oryginałem pozostaje zegar tak odmienny od pierwowzoru - trudno mi rostrzygnąć.
Na pocieszenie - zakończyłem "projekt Resch" przywrócenia do życia dosyć poturbowanego wiedeńczyka i zawisł już na honorowym miejscu w salonie.
Ciekawa, dosyć nietypowa skrzynia, nieźle pasuje do innych, nieco późniejszych secesyjnych mebli, a w dodatku ma ważną dla domowników cechę - nie bimba 🙂.
Mechanizm sygnowany, o numerze 76351 (może ktoś ma tabelę datowania - byłbym wdzięczny) wymagał trochę doróbek (ograniczniki widełek - były zwykłe śrubki, braki wkrętów), ale ogólnie w niezłym stanie i ładnie chodzi, z niezłą amplitudą. Zwróciły moją uwagę bardzo cienkie czopy kół, aż miałem pewną obawę przy polerowaniu, aby nie uszkodzić.
Tak w ogóle prawie pewien jestem, że to składak, i to niezbyt profesjonalny. Mam wręcz wrażenie, że po skompletowaniu nie był uruchomiony i gdzieś sobie leżał.
Nie - Reschowe są jak widać,sanki i wieszak, okucie wahadła też. Chyba że takie też były kiedyś stosowane - nie wiem.
Sporo zabawy dała mi skrzynia - dół był zwichrowany i musiałem sporo szlifować mocowanie zakończenia brody, inaczej opierał się nim o ścianę. Wahadło miało tendencję do ocierania się o plecy i musiałem dofrezować trapezową podkładkę pod zawieszenie, wskazówki zaczepiały o mosiężne przelotki na tarczy i trzeba było trochę nimi pomanipulować - no trochę dużo jak na jeden chodzik...
Ale już żyje, a satysfakcja tym większa 😄. A do brzucha i tak, poza mną, nikt mu nie będzie zaglądał...