Eeeee, marudzicie. A później narzekacie, że są alergie, wysypki, uczulenia i inne takie sprawy. Co nas nie zabije, to nas wzmocni W mojej młodości wpierniczało się węgiel z szopki, bawiło się w piasku (kto wie co tam było??), po podwórku chodziły i kupczyły kury, kaczki, psy, całe lato spędzało się nad brudnym wtedy jeziorem i nikt nie umarł. Ja się kiedyś śmiałem, że gdyby teraz wychowywać dzieci, jak w tamtych czasach, to byśmy w więzieniach skończyli