Kupować taki zegarek to jednak trochę obciach, w nadziei, albo nawet i bez nadziei, że ktoś pomyli go z A. Lange & Söhne. Moim zdaniem trzeba takie niskie sztuczki ignorować, może majfrendzi zrozumieją, że nie opłaci się wystawiać zegarka Pierre Philippe, IXC, Cartliny, podobnego do Cartiera Santos itd. Na razie, niestety, chcącemu nie dzieje się krzywda i nikt go, ofiary majnfrenda, nie wytyka palcami. A jeśli to rzadko. A na przykład Berny zachował się dużo lepiej i wyprodukował małą wersję Santosa w starannie szczotkowanej i polerowanej kopercie, świetnie wykończonej (żadnych ostrych krawędzi nawet pod spodem) z wymiennym bezlem - srebrnym, czarnym, złotym, pod własnym logo. Można jak się okazuje.