Tak mi ostatnio przyszło do głowy aby spróbować zrobić zmiany w kolekcji i wymienić zegarek z jasną tarczą.
Pierwszy wybór to moonwatch. Ten zegar z ciemną tarczą nigdy mnie nie zachwycał. Nie podobają mi się plastikowe wskazówki, wersja z hesalitem w ogóle nie odpowiada, zaś wersja z szafirem ma denerwujący mleczny ring (choć trzeba powiedzieć, że jest duża poprawa wobec poprzedniej wersji). Ale to czarny, biały na zdjęciach wygląda bardzo zachęcająco.
Zrobiłem więc podejście, mieli tylko na pasku więc na pasku:
No i sam zegar zrobił bardzo pozytywne wrażenie. Wskazówki nie wyglądają na plastikowe, mlecznego ringu praktycznie nie zauważyłem. Czytelność zegara świetna. Niby 42 ale to optycznie taki wcale nie za duży zegarek więc bez problemu na nadgarstku mi leżał. Projekt mi się podoba, choć są i tacy, którzy twierdzą, że Omega w moonwatch'u tylko odcina kupony. Dla mnie same plusy.
Ale. Niestety jest i ale. Na czymś trzeba taki zegarek nosić. Pasek oryginalny fajny, miękki, dobrze się na nim zegarek układa. Tylko co to za szpara pomiędzy kopertą, a paskiem??? W zegarku za 40 tys.? Dla mnie nie do przejścia. Obawiam się też, że tak będzie z każdym innym paskiem.
Na bransolecie był czarny ale ponieważ chodziło tylko o test bransolety to przecież bez znaczenia. Niestety rozczarowanie. Ogniwa bransolety sprawiły na mnie wrażenie jakby były zrobione z cieniutkich blaszek, zaś cała bransoleta w mojej ocenie nie przystaje do zegarka w tym przedziale cenowym, zdecydowanie nie dorównując jakością samemu zegarkowi.
Szkoda, lubię bransolety, większość zegarków mam na bransoletach. Ale ten raczej nie dla mnie.