Ciekawy wątek, bardzo przyjemnie się czytało takie rozważania. Niemniej ze swojej strony dołączyłbym do zdania niektórych kolegów, że sam problem trochę w warunkach polskich naciągany. W Polsce o zegarkach pojęcie jest znikome. Kiedyś, przy okazji innej dyskusji zrobiłem quiz w pracy wśród kolegów, jakie zegarki znają. Rolex, Omega to była zawsze ta wysoka półka. Ale nazwy jakiegokolwiek modelu nie znał nikt. Certina to była ta niższa półka, ktoś coś wspomniał o Tag Heuer ale w tej samej półce co Certina. Potem japońskie, pozycjonowane niżej niż "szwajcary". I tyle. A, jeden znał Delbanę, a inny Doxę (historycznie, ktoś miał w rodzinie kiedyś) ale nikt nie umiał powiedzieć jaka to półka. Wychodzi więc, że można nosić co się chce - i tak nikt niczego nie zauważy. Jeszcze taka ciekawostka, sprzedawałem ostatnio Doxę małżonki i pewna Pani wyraziła zainteresowanie. Na koniec jednak kupiła bardzo podobnego nowego Daniel Wellington (czy jakoś tak), zegarek o nieporównywalnych parametrach, niemniej bardzo podobny. Powiedziała, że wśród jej znajomych zegarek DW to zegarek "prestiżowy", a o Doxie nikt nie słyszał.