Tak, znam te klimaty i znam takich którzy nie biegają bo: jest za ślisko, mocno pada, jest duży mróz itd. itp. Ja wychodzę z założenia że jak jesteś na biegu to wszystko Cię może spotkać i albo sobie dasz radę albo polegniesz - a przecież nie po to tłuczesz się ileś km, zapisujesz, płacisz, przygotowujesz, by polec, dlatego właśnie łącznie z podganiającymi w ciemności wilkami, niedźwiedziem (Bieszczady-Tatry), zmiennymi warunkami, różnego rodzaju niespodziankami itp. traktuję jako element treningu, a poślizgi jako trening stabilności ogólnej , a że czasem zaliczę glebę, zderzenie z drzewem które nagle wyrosło przede mną, cóż... to smaczki tej zabawy i takie małe nauczki/przypominajki - bądź czujny i myśl - umysł to potęga