A ja z kolei mam takie doświadczenia z autostrad w północnych Włoszech (Mediolan, Padwa, Wenecja, Parma, Bolonia) - najwięksi szaleńcy to kierowcy na szwajcarskich blachach. Niczym wściekłe psy spuszczone ze smyczy. Autostrada, wyprzedzam jadąc przepisowo i nagle samochody dojeżdżające do mnie na centymetry, wyprzedzające z prawej i wjeżdżające przede mnie. Kilkukrotnie musiałem hamować, żeby nie skończyło się tragedią. Masakra. Myslałem, że może ja miałem takiego pecha, będąc kilka razy w tamtych rejonach i przy okazji zapytałem znajomych Włochów z Mediolanu i okolic. Potwierdzili moje obserwacje.