Jako typowy amator, ale posiadający chęci i trochę pasji, chcąc utożsamiać się z ludźmi podzielającymi moje zainteresowania, zwykłym gestem nadgarstka pozdrawiamy się w trasie. Ten kto jest w temacie, zna odrobine rowerowej historii, kultury, zwyczajów napewno wykona gest w Twoim kierunku. Pozdrawianie się w towarzystwie rowerowym, jest standardem międzynarodowym. Wiadomo, że nie każdy zna ten zwyczaj, ale to zależy tez zwyczajnie od charakteru człowieka. Ja spotykam po drodze nie tylko Niemców, ale i Holendrów, Anglików, Włochów, ludzi starszych i młodszych i jeśli nie są to „niedzielni” rowerzyści, to większość z nas się pozdrawia. Osobiście, uważam to za przejaw kultury i szacunku dla osób podzielających te same zainteresowania. Sporo chodzę po górach, w Europie ludzie chętnie się pozdrawiają, wymieniają spostrzeżenia o szlaku itd. W Polsce, kiedy widzę turystę w sandałach, z 0,5 litrowa butelka wody wchodzącego na Zawrat, to zastanawiam się co mu powiedzieć, tu nie liczę nawet na znajomość zwyczaju pozdrawiania się zwykłym „cześć”.