Tomek, no proszę Cię - przecież zarówno ja, Ty, jak i każdy inny na tym forum nie ma żadnej podróby. Ulep to w moim mniemaniu zegarek poskładany z elementów do siebie pasujących, ale od kilku różnych zegarków, a czasem od różnych wersji kolorystycznych tego samego modelu. Dlatego sam nawet tak nazwałem swojego Romka, w którym zmieniłem pasek, śrubki paska i zaślepki bezela. Natomiast czym według Ciebie różni się zegarek złożony z oryginalnych części zgodnych ze specyfikacją producenta przez pasjonata od tego złożonego przez szeregowego pracownika fabryki Casio? Nie mówię już nawet o tych z Yamagata, bo tam składane są tylko topowe modele, ale mówię o chociażby zwykłej, tajskiej kostce GW-M5610, w której niejednokrotnie moduł jest wsadzony krzywo, bo pracownik na złożenie zegarka ma pewnie kilkanaście, max. kilkadziesiąt sekund, a pasjonat poświęca temu naprawdę dużo czasu, żeby dopieścić każdy detal. Oczywiście różnice polegające na braku instrukcji w języku obcym, pudełka, puszki czy gwarancji na cały zegarek pomijam, bo to oczywiste, niemniej gwarancja (konkretnie odpowiedzialność sprzedawcy na okres 2 lat) na każdy element zegarka z osobna (w tym moduł) jak najbardziej obowiązuje. Ja rozumiem, że fajnie jest kupić zegarek nowiutki, osobiście wyjąć go po raz pierwszy z pudełka - jest to satysfakcja, dla mnie również, nie ukrywam. Ale jeśli miałbym zapłacić za tą satysfakcję 1/3 ceny zegarka, to raczej bym odpuścił, a większą satysfakcją dla mnie osobiście jest to, że składając zegarek z części zawsze zdobywam jakieś doświadczenie, mam radochę z samego składania (choć jeśli wszystko idzie zgodnie z planem, to trwa to naprawdę chwilę) i nosząc go wiem dokładnie, co w nim siedzi. Miałem niedawno do omówienia Lineage'a na kanale od jednego z moich subskrybentów. Zegarek normalnie używany na codzień, więc standardowo w takich przypadkach przed nagraniem materiału poddaję go gruntownemu czyszczeniu, coby się ładnie na materiale wideo prezentował, a i żeby użyczająca mi go osoba była zadowolona. Zanim włożyłem go pod kran, coś mnie tknęło i postanowiłem sprawdzić, czy wkręty dekla są dobrze dokręcone (stalowa koperta i dekiel). No i sprawdziłem - każdy z tych wkrętów miał jeszcze do zrobienia około 1/2 - 3/4 obrotu do pełnego (nie za mocnego) wkręcenia. Jakbym tego nie sprawdził, to niechybnie zalałbym człowiekowi zegarek. To takie moje spostrzeżenie odnośnie polegania na fabrykach. Tam pracują tylko ludzie, tacy sami, jak my. Z tą różnicą, że dla nas to jest pasja, a dla nich robota od ósmej do szesnastej, którą po pewnym czasie są najzwyczajniej znudzieni (w końcu to praca przy taśmie) i im również może się zdarzyć błąd. Więc nie jestem do końca przekonany, czy jeśli zegarek jest złożony przez fabrykę, to wszystko super, a jeśli przez pasjonata z tych samych części, to ulep. A odnośnie kupujących ode mnie żłożone przeze mnie zegarki to oczywistym dla mnie jest, że informuję o tym, że sam składałem zegarek z części. Jest do dla nich nawet pewna wartość dodana.