ZMIANA WYŚWIETLACZA NA POZYTYWOWY W ZEGARKU CASIO G-SHOCK GX-56BB-1ER KING Dziś chciałbym podzielić się z Wami moim pomysłem na ożywienie nieco czarnego Kinga. Czytelność wyświetlacza w tym modelu jest - delikatnie rzecz ujmując - dyskusyjna z uwagi na jego głębokie osadzenie w kopercie, co w połączeniu z ciemnym tłem i jasnymi cyframi daje taki efekt, jaki widzimy na pierwszych zdjęciach. Należy mieć na uwadze fakt, że zegarek na pierwszym zdjęciu został ustawiony tak, aby wyświetlacz był możliwie jak najczytelniejszy, więc jest to niemal maksimum czytelności, jakie da się z niego "wycisnąć". No to do roboty. Najpierw zdemontowałem pasek oraz osłonę dekla. Po zdjęciu dekla widzimy biały plastikowy dystans. Zdejmujemy go. Następnie naszym oczom ukazuje się szary gumowy tłumik drgań. Jego również usuwamy. Teraz naszym oczom ukazał się moduł. Jak widzimy, zegarek zasilany jest akumulatorem CTL1616. Po wyjęciu modułu możemy się przyjrzeć kopercie. Zwróćcie uwagę na cztery czerwone zabezpieczenia na godzinie 12, 3, 6 i 9 - to Alpha Gel, materiał o bardzo dobrych własnościach tłumiących drgania i wstrząsy. Znajdziemy go w nielicznych modelach Casio G-Shock - King może czuć się wyróżniony. Ponadto w głębi widzimy szary tłumik drgań oddzielający moduł od szkiełka. Ma ciekawą, nierównomierną, pofalowaną strukturę, której budowa zabezpiecza doskonale moduł przed najsilniejszymi wstrząsami. Teraz przyjrzyjmy się bliżej samej kopercie. Zwróćcie uwagę, jak pancerna jest jej budowa. Na uwagę zasługuje również budowa uszu, do których przykręcany jest pasek zegarka - są bardzo mięsiste, konstruktorzy nie żałowali materiału do produkcji koperty, dzięki temu możemy mieć pewność, że pasek i uszy koperty wytrzymają nawet największe naprężenia. Ponadto dla mnie zaskoczeniem (jak najbardziej pozytywnym) są stalowe przyciski o dużej średnicy. Byłem przekonany, że po zdjęciu bezela, którego konstrukcja jest taka sama, jak np. w Mudmanie G-9000, moim oczom ukażą się małe, plastikowe kołeczki, które popychane przez gumę okrywającego je bezela będą stanowiły przyciski odporne na działanie błota i pyłu, a tu proszę, jaka niespodzianka: porządne, o dużej średnicy, wykonane w pełni ze stali nierdzewnej przyciski mówią nam, że przy projektowaniu tego modelu zegarka nie brano pod uwagę oszczędności, tylko na pierwszy plan wysunięta została solidność konstrukcji. Jedyne, czego można żałować, to że tak solidne przyciski nie są widoczne z zewnątrz, tylko konstruktorzy skrzętnie ukryli je pod pancernym, ogromnym bezelem, ale takie było w końcu założenie techniczne: zegarek ma być m.in. błotoodporny i to spełnia w 100%. Teraz mamy okazję przyjrzeć się bliżej budowie samego modułu. Tu mamy już go rozłożonego na poszczególne elementy: widzimy na górze płytkę drukowaną, po lewej obudowę modułu z akumulatorem, a po prawej sekcję wyświetlacza w raz z panelem elektroluminescencyjnym. W odpowiednie otwory w obudowie modułu włożone są dwie pary sprężynek odpowiedzialnych za zasilanie: te dłuższe łączą panel solarny z modułem, co pozwala na ładowanie akumulatora, a te dwie króciutkie łączą styki na płytce modułu z odpowiednimi punktami kontaktowymi na płytce elektroluminescencyjnej odpowiedzialnej za podświetlenie wyświetlacza. Na tej stronie płytki widzimy nadrukowany numer modułu: 3221. Tu zaś widzimy paski gumek przewodzących odpowiedzialnych za połączenie płytki drukowanej ze stykami wyświetlacza. Po zdjęciu plastikowej ramki zabezpieczającej widzimy tylną część panelu elektroluminescencyjnego. Te srebrne punkty w rogach to styki, do których dotykają krótsze sprężynki przekazując tą drogą zasilanie. Po zdjęciu panelu podświetlającego usuwamy jeszcze przezroczystą folię i naszym oczom ukazuje się tylna część wyświetlacza. Następnie ostrożnie wyjmujemy wyświetlacz z plastikowej ramki, w którą jest wklejony za pomocą dwóch cienkich pasków z przezroczystej taśmy dwustronnej. Na zbliżeniu widzimy częściowo już odklejony jeden z pasków samoprzylepnych. Podczas ich odklejania i przyklejania należy zachować szczególną ostrożność, aby ich nie porwać.