Myślę, że nowy Roman dobił do granic wielkości czegoś, co można nosić na ręku... przynajmniej nieco powyżej dłoni. Wprawdzie "drwale" mają jeszcze trochę wolnej przestrzeni na nadgarstku, ale Casio nie będzie przecież produkować nowych modeli zegarów dla niewielkiej części męskiej populacji i enerdowskich pływaczek. Leżenie zegarka to jedno, ergonomia noszenia, to drugie. Gulfmaster v2 leży na moim nadgarstku świetnie, ale wykonywanie z nim niektórych czynności jest denerwujące (np. tak prozaiczne czynności jak ładowanie i opróżnianie zmywarki, czy układanie zakupów w lodówce (tak, jestem pantoflarzem ). Może tylko ja tak mam, bo lubię zegarek mieć zsunięty jak najniżej, ale gabaryty wszelakiej maści Gulfików, czy Mudmasterów, ba - nawet Romka pierwszej generacji (vide problemy przy robieniu pompek ), dość mocno ograniczają zakres ruchowy zakończenia kończyny górnej, zwanej potocznie dłonią Dlatego od czasu do czasu warto sobie przypomnieć, jak wygodne potrafią być małe zegarki... np. takie, jak ten który właśnie do mnie dotarł Cały ten przydługi wstęp, aby się pochwalić nowym "starym" G