Niewątpliwie użyłem za dużej siły, ale na ów czas nie miałem innej koncepcji na odkręcenie opornej śruby. Ponieważ byłem trzeźwy nie zakładam żebym ją odkręcał w przeciwnym kierunku - odłożenie roboty i konsultacja pewnie by pomogły. Faktycznie chyba warto było zadziałać wtedy termicznie, ale teraz jak już niema łba to cienko to widzę. A więc koncepcje mam dwie:
1. Rozwiercenie - zamówiłem już wiertełka, ale jakoś nie mam przekonania czy wiertło średnicy 0,5mm jest w stanie coś wywiercić przed jego złamaniem. Poza tym zakładam, że ten sposób nawet jak się zakończy pełnnym sukcesem, to doprowadzi do zniszczenia metalowego ringu (zniszczy się gwint co jest raczej oczywiste).
2. Zablokowanie mechanizmu w imadle za metalowy ring (tak żeby nie złapać tarczy), przywalenie (z wyczuciem) cienkim nabijakiem w nóżkę tarczy od strony mechanizmu (jest tam taki otworek przez który jest dostęp do spodu nóżki). Zakładam, że reszta wkręconej śruby zrobi zadzior na wypychanej na siłę nóżce tarczy, ale tarcza powinna wyjść bez ryzyka urwania nóżki, gdyż cała siła uderzenia skupi się na punkcie kontaktu nóżki ze śrubą która ją blokuje przed wypadnięciem
Co Wy na to?